Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

CHUSTA, NOSIDEŁKO CZY WÓZEK?

SHARE
, / 2108 2

To, chyba najdziwniejsze pytanie, jakie znalazłam przeszukując fora internetowe, gdy zastanawiałam się nad kupnem chusty do noszenia. Generalnie jestem zwolenniczką „złotego środka”, a nie popadania w skrajności, dlatego uważam, ze taki wybór nie powinien mieć miejsca. Wózek to podstawa, ale tam gdzie zawodzi można wykorzystać alternatywne rozwiązania. Dlaczego wózek?, bo to wygoda dla dziecka i dla matki. Nie wyobrażam sobie, co dziennie dwugodzinnego spaceru z dwumiesięcznym malcem w chuście, a raczej mój kręgosłup sobie tego nie wyobraża🙂 i szczerze wątpię czy kręgosłup tego malca też.

Zwolennicy chust od razu pewnie przytoczyliby argument, ze kobiety w Afryce wózków nie mają, dzieci noszą w chustach i jest ok. Jestem jak najbardziej za, jeśli chodzi o adoptowanie rozwiązań z innych kultur, ale adoptowanie tylko w 60 %, bo w końcu to „inna” kultura nie bez powodu i zawsze trzeba dostosować się do rzeczywistości panującej wokół nas. Nasze bobasy w większości przypadku przed ukończeniem 6 miesiąca spacery przesypiają i często jest to ich jedyny kontakt ze świeżym powietrzem, szczególnie w zimie i kiedy mieszkamy w bloku. Spanie w wygodnym wózku wydaje się zbawienne po 9 miesiącach w skulonej pozycji i jest dobre dla rozwijającego się kręgosłupa, tego zdania są lekarze. Oczywiście pozycja embrionalna nie jest zła, bo dzieci są w niej u nas na rękach czy w nosidełkach samochodowych, ale nie jest to dobra pozycja na dłużej niż dwie godziny. Nasze pociechy zresztą po pół roku mają dość pozycji leżącej🙂, a później siedzącej, więc rozumowanie to wydaje się logiczne. Myli się jednak ten, który czytając to sądzi, że uważam chusty za zło, wręcz przeciwnie jestem posiadaczką takiej chusty. Moim zdaniem chusta jest świetnym uzupełnieniem wózka, ale nie jego zamiennikiem. Chusta sprawdziła się przede wszystkim jak byłam w domu sama, mały nie chciał się odemnie odkleić, a ja musiałam mieć wolne ręce. Była niezastąpiona na pierwszym górskich krótkich spacerkach, gdy Wojtek był za mały na turystyczne nosidełko, a wózek nie dałby rady. Do teraz się sprawdza, jak trzeba szybko wyskoczyć do pobliskiego sklepu po brakującą rzecz do obiadu, a małego nie mam gdzie zostawić. Natomiast, jeśli chodzi o nosidełko do samochodu to oprócz jego podstawowego zastosowania, było przeze mnie sporadycznie używane jako kołyska, huśtawka a nawet krzesełko do karmienia, ale nigdy nie zastąpiło wózka na spacerze. Zdaje sobie sprawę, że zakup wszystkich trzech rzeczy wydaje się kosztowny i może, dlatego zastanawiamy się nad wyborem, pojawiają się jednak na horyzoncie różne rozwiązania, z którymi ja osobiście się nie utożsamiam. Zamiast nosidełka możemy kupić od razu fotelik samochodowy od 0 – 36 kg, są też na rynku dostępne gondole do wózka, które są przystosowane do przypięcia pasami – chociaż dyskusyjne jest to czy te rozwiązania są mniej kosztowne. Ja zakupiłam wszystkie trzy rzeczy i nie żałuje, bo dzięki temu mam wiele możliwości przemieszczania się z małym, a on nie jest zdany ciągle na jedną pozycję.

Podsumowując, moim zdaniem:
– wózek to nabytek konieczny,
– chusta, czy nosidełko nie są zamiennikiem wózka,
– chusta jest rozwiązaniem w wielu sytuacjach bardzo pomocnym, a nawet zbawiennym🙂,
– należy zachować umiar i zdrowy rozsądek w kwestii spędzanego czasu, nikt w końcu nie lubi przebywać w jednej pozycji przez kilka godzin, a co dopiero taki mały szkrab.
– wybór odpowiedniego wózka, nosidełka czy chusty to temat na osobne posty🙂.

promocja mleka enfamil 1200