Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

KASZKA NA MLEKU MATKI

SHARE
, / 14365 1

 

Zawsze wydawało mi się, że przygotowanie kaszki to nie jest wielka filozofia, okazało się jednak, że jest to niemal wyczyn kulinarny, kiedy do jej przyrządzenia postanowiłam użyć własnego mleka. Kiedy moja pociecha skończyła 6 miesięcy, zgodnie z najnowszym schematem rozszerzania diety, przyszła kolej na kaszki. Ponieważ na brak pokarmu nie narzekałam, a koleżanka użyczyła mi elektrycznego laktotora postanowiłam ambitnie godzinę przed wieczornym karmieniem odciągać pokarm i na jego bazie przyrządzić maluchowi pyszna kolacyjkę.

Zaopatrzyłam się w bezmleczną kaszkę i ze zdziwieniem odkryłam, że na opakowaniu nie ma instrukcji obsługi na taką ewentualność🙂. Niezniechęcona tą małą przeszkodą poszperałam w necie, niewiele jednak znalazłam. Jedyna istotna uzyskana informacja to to, że mleka matki nie można zagotowywać, tylko trzeba podgrzać w kąpieli wodnej do temp. 37 stopni, przy czym nie należy przekroczyć 45, gdyż mleko to wtedy traci wartości odżywcze. Pomyślałam świetnie, ciekawe skąd ja mam wiedzieć, kiedy to mleko osiągnie 40 stopni, mam do cholery z termometrem nad nim stać? No i stałam🙂, jak już osiągnęło „wymarzoną” temperaturę, sprawdziłam palcem żeby wiedzieć na przyszłość. Jak już opanowałam temperaturę mleka, to ilość kaszki postanowiłam przetrenować na mleku krowim, gdyż chciałam uzyskać gęściejszy posiłek w nadziei, że pełny brzuszek mojego smyka przedłuży mój błogi sen w nocy. Zadowolona z rezultatu nie mogłam się doczekać wieczornego debiutu. Debiut ten okazał się srogą porażką, gdyż różnica między mlekiem krowim a mlekiem matki jest większa niż mi się wydawało🙂. Sypałam tej kaszki i sypałam a ona jak na złość nie chciała zgęstnieć. W efekcie Wojtek dostał płynną i prawie chłodną kaszkę, której zapakowanie łyżeczką do buzi (nie używam butelki) zajęło mi około 30 minut, przy akompaniamencie płaczu. Mój oczekiwany błogi sen zamienił się w kaszkowy koszmar🙂.

Kilka wieczorów i kaszek później doszłam do perfekcji i oto kilka wniosków i rad:
– temp. ok. 40 stopni tak bardziej po ludzku – mleko jest ciepłe i lekko się z niego dymi🙂. Mimo tej wiedzy notorycznie mleko miałam za chłodne lub za ciepłe, więc w końcu zaopatrzyłam się w podgrzewacz.
– gęstość kaszki zależy od dwóch rzeczy: ilości i temperatury. Przyrządzając kaszkę na mleku matki trzeba jej dodać minimum o połowę więcej niż jest to podane na opakowaniu. Żadna ilość nam jednak nie pomoże, jeśli mleko będzie za chłodne. Ja nastawiam temp. w podgrzewaczu między 40 a 45 stopni (bliżej 45). Mleko nie traci wartości odżywczych, a kaszka elegancko zgęstnieje i zdążę jeszcze ciepłą nakarmić małego głodomora.
– wraz ze spadkiem temperatury kaszka traci swoją gęstość. Zdarzało mi się tak, kiedy mleko maiłam za chłodne, mimo iż początkowo kaszka zgęstniała, pod koniec karmienia w zasadzie była „zdatna” do picia..
– nawet z ta wiedzą nie obędzie się bez prób i błędów🙂

promocja mleka enfamil 1200

  • Maria Antonina Jarzębina

    Obecnie gluten mozna wprowadzić w dowolnym momencie pomiędzy 6 a 12 miesiacem życia dziecka a naciskiem na to by nie zwlekać zbytnio. 😉