Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

SŁOIKI DOMOWEJ ROBOTY

SHARE
, / 4192 7
Kiedy zbliżał się moment rozszerzenia diety mojego Wojtusia wszyscy mnie dokoła straszyli: „Na tych słoikach to idzie zbankrutować..!”. Początkowy wydatek mnie jakoś nie przerażał, ale wkrótce postanowiłam wypróbować inne możliwości. Zamiast wyrzucać te fajne małe słoiczki z pstrykającym wieczkiem do kosza, odkładałam je, aby później je niecnie wykorzystać. Podekscytowana swoim planem zaopatrzyłam się na targu w warzywa (wydałam całe 10 zł🙂), ugotowałam na parze, zmiksowałam, ponapychałam do słoików (130 g) a na końcu zagotowałam – wyszło mi ich około 10. Zadowolona z siebie i z swojej zaradności, pochowałam słoiki z wklęsłymi wieczkami do szafki i wyjechałam na weekend.
Po powrocie już taka zadowolona nie byłam, kiedy po otwarciu szafki okazało się, że wszystkie słoiki nadają się do wyrzucenia🙁. Niestety te szklane pojemniczki są jednorazowego użytku, nadają się może na przyprawy, ale na pewno nie na różnego rodzaju przetwory. Teraz gotuję raczej obiadki na dwa dni, ale jak uzbieram słoiczki po musztardzie i przecierach pomidorowych – to wprowadzę mój plan ponownie w życie, czysta oszczędność czasu (dwie godzinki w kuchni, obiadów na tydzień) i pieniędzy (koszty zredukowane o ponad połowę). Można również robić porcje i zamrażać, lecz ta opcja u mnie odpada ze względu na wielkość mojego zamrażalnika. Wiem, że ameryki nie odkryłam i nie jedna mama tak robi, ale umieszczam tego posta ku przestrodze, jakby ktoś wpadł na taki sam „świetny” plan.