Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

NOCNIKOWANIE cz. III – KOLEJNY KROK

SHARE
, / 1089 0
Od dwóch miesięcy z powodzeniem stosuje mój plan. Mały jeszcze się do nocnika na szczęście nie zniechęcił🙂, chętnie siada i zawsze coś tam zrobi. Jak wstaje z nocniczka zawsze też z ciekawością zagląda co w nim zostawił, jak siku to od kilku dni bije sobie sam brawo🙂, jak coś grubszego to na jego buźce pojawia się szeroki uśmiech i oczekuje podrzucania. Nie ma jednak tak kolorowo i zdarza mu się kupa czy siku w pampersie, ale z założenia tak kolorowo miało nie być.

Przeciwnicy nocnikowania od razu by przytoczyli, że dziecko w tym wieku nie jest w stanie wstrzymać swojej potrzeby i wcale mnie to nie dziwi. Trudno oczekiwać, że 11 miesięczniak, który ledwo mówi mama i tata, nagle powie mama siku i wskaże nocnik, więc jak ma się powstrzymać skoro nie wiem jak długo🙂?. Dlatego postanowiłam, że czas na kolejny krok. Wojtuś już dużo rozumie, skutecznie potrafi okazać płaczem niezadowolenie🙁, wskazać i przynieść znane mu rzeczy. Kolejny krokiem będzie, więc nauka takich określeń jak nocnik, siku czy kupa. Od tygodnia małemu przy posiedzeniu wskazując na nocnik, przytaczam to słowo, teraz potrafi po zapytaniu „gdzie jest nocnik?” dobrze wskazać🙂. Jak w nocniku znajduje się siku, tłumaczymy że jest to „sii-sii” a jak kupka to „ee-ee”, mając nadzieje że w bliskiej przyszłości to zaprocentuje🙂. Nawet, jeżeli mały nie będzie mógł się powstrzymać to myślę, że samo zakomunikowanie będzie już sporym sukcesem. Mam również zamiar skorzystać z rad mam, które wystawiły mi komentarze pod poprzednimi postami oraz z letniej pogody i pozwalać małemu na coraz to częstsze „wietrzenie” pupy, muszę się tylko pozbyć dywanu🙂.
Ale pożyjemy, zobaczymy…
Na razie w moim odczuciu dziecka nie krzywdzę tym, że siedzi na nocniku, nie ma oczywiście mowy o tym, że go ochrzaniam jak mu się coś przytrafi w pieluszce. Zaczynam za to rozumieć nasze mamy, bo zawsze mnie zastanawiało czy ono nie zauważyły, że dziecko nie potrafi się powstrzymać przed ukończeniem 18 miesięcy🙂. Nocnikowanie, a raczej wychowanie bezpieluchowe, jak to ostatnio gdzieś wyczytałam🙂, to niesamowita oszczędność pieluch, chusteczek, a przy używaniu tetry przede wszystkim roboty. Jak przytrafi nam się dobry dzień tzn. na polu kupa-nocnik jest 1:0 lub 2:0 dla nas, to przy posiłkowaniu się tetrą, czasem zużywam dwa, trzy pampersy na dobę. I nie myślcie sobie, że mój szkrab chodzi w obsikanej pieluszce, ona po prostu jest sucha, bo większość ląduje w nocniku. Powoli, więc zaczynam się zastanawiać w zainwestowanie w pieluchy wielorazowe, o wynikach moich poszukiwań nie omieszkam napisać🙂
Nocnikowanie wymaga jednak dużego samozaparcia i nie dziwie się mamą, które nie mają czasu, albo więcej niż jedną pociechę w domu, że nie podejmują walki na tym polu. Każdy niech robi jak chce byle w zgodzie ze sobą, a posty te umieszczam, żeby podzielić się swoimi przeżyciami, w nadziei, że pomogą osobie o podobnych poglądach, nie jest to równoznaczne z krytyką osób postępujących inaczej🙂.
Czytaj również: