Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

GLUTEN W DIECIE DZIECKA

SHARE
, / 5476 4
Ale o co chodzi z tym glutenem? To pewnie pierwsza myśl jak przychodzi każdej mamie, gdy słyszy hasło „ekspozycja na gluten”. Kiedyś było później, teraz jest szybciej, najpierw trochę mało, potem więcej i jak tu nie zgłupieć?. Czy w ogóle warto się przejmować? Postaram się pokrótce (bo to strasznie nudny temat:) opisać moje przejścia z glutenem, poparte tym co wyczytałam (a było tego dużo), konsultacjami z pediatrą i moja intuicją. Na początek jednak trochę nudno będzie, bo trzeba przytoczyć kilka definicji, żeby w naszych umysłach nastała jasność🙂.

No bo co to jest ten osławiony gluten. To „cholerstwo” to niektóre białka roślinne, występujące w zbożach takich jak: pszenica, żyto jęczmień i owies. Bardziej po ludzku znajduje się w większości kaszach, kaszkach, bułkach, chlebie, makaronie, przepysznych ciastach🙂, a nawet w niektórych jogurtach. „Cholerstwem” staje się, kiedy nasz malec ma na to alergie (to pół biedy, bo zazwyczaj dzieci z tej alergii z wiekiem wyrastają), a jeszcze większym „cholerstwem”, kiedy powoduje chorobę zwaną celiakią. W obu dwóch przypadkach jedyny sposób na walkę z nietolerancją organizmu na gluten (bo tak to fachowo się nazywa) jest całkowita eliminacja z diety. Jednym słowem przekichane na całej linii🙁. Dlatego też naukowcy w latach 70 wymyślili profilaktykę, polegająca na wprowadzaniu glutenu w diecie niemowlaka dopiero w 10 miesiącu. Okazało się jednak, że powoduje to tylko opóźnienie objawów nietolerancji, a nie zmniejsza ryzyka. W poszukiwaniu lepszych rozwiązań prowadzono kolejne badania i z nich wynika, że wcześniejsze wprowadzanie glutenu w małych ilość, powoduje oswajanie się organizmu z tym swoistym białkiem i zmniejsza ryzyko alergii nawet o 50 % (badania przeprowadzono w Szwecji). Dodatkowo w piątym miesiącu mleko matki wspiera tenże proces. Nie jest to jednak tak, że każdy bobas, którego mama, nie wdroży tematu w życie od razu będzie miał alergię czy celiakię. Celiakia to choroba uwarunkowana genetycznie, alergia zdarza się teraz coraz częściej, ale nie u każdego🙂. Dlatego decyzje czy warto „bawić się w gluten” pozostawiam mamie dziecka, ja wyznając zasadę lepiej zapobiegać niż leczyć przeprowadziłam ekspozycje na gluten. Wtedy wydawało mi się, że strasznie dużo z tym zachodu, ale dwa miesiące szybko minęły a ja mam czyste sumienie, że zrobiłam wszystko żeby ewentualnej alergii zapobiec.
Jak już podjęłam decyzję „co z tym glutenem”, to nie lada wyzwaniem okazało się jak i kiedy go wprowadzić i jeszcze mnóstwo innych drobnych wątpliwości. Ponieważ uwielbiam tabelki🙂, umieszczę tu takie małe zestawienie:
Karmienie mlekiem mamy
Karmienie mlekiem modyfikowanym
Kiedy
w 5 miesiącu życia (tzn. po ukończeniu 4 m)
w 6 miesiącu życia (tzn. po ukończeniu 5 m)
Ile i jak długo
2-3 g/100 ml. przez 2 miesiące (do końca 6 m)
2-3 g/100 ml. przez 2 miesiące (do końca 7 m)
6 g/100 ml. przez ok. miesiąc
w jakiej formie
Kaszka manna – 2-3 g = ½ łyżeczki do przecieru warzywnego lub mleka matki (przy odciąganiu),
Dania w słoiczkach z kaszką manną po 5 m
Kaszka manna – 2-3 g = ½ łyżeczki do przecieru warzywnego.
Pierwsze ciasteczka HiPP – 2 szt pokruszone dodane do mleka zawierają zalecaną ilość glutenu,
Kaszka mleczna manna HiPP,
Kaszki Bobovity – przelicznik można znaleźć na http://www.bobovita.pl/przelicznik_glutenu
Jeśli karmimy w sposób mieszany to wszystko zależy od proporcji. 60% posiłków składających się z mleka mamy i 40% z mleka modyfikowanego, to ekspozycje przeprowadzamy tak jak przy karmieniu naturalnym. Gdy proporcje te są odwrotne to kierujemy się zasadami dla karmienia mlekiem modyfikowanym.
Jak to bywa w teorii wszystko wydaje się proste, w praktyce już nie koniecznie. Po pierwsze wprowadzanie glutenu nie trzeba zacząć wraz z dniem, kiedy nasz malec kończy 5 czy 6 miesięcy. Ważne żeby odbyło się to w 5 czy 6 miesiącu.. Jeśli natomiast się nie przeprowadzi w tym czasie ekspozycji na gluten to lepiej poczekać do 10 miesiąca. Istotne jest również, aby przeprowadzić pełną ekspozycje, czyli dziennie dawkę szkrabowi fundować, a nie jak nam się przypomni. Jeśli chodzi o sposób podania, to mamy karmiące mlekiem modyfikowanym mają trochę łatwiej (chociaż ekspozycja trwa dłużej🙂), gdyż mają więcej możliwości, do mleka mogą dodać ugotowaną dawkę kaszki mannej lub innej glutenowej, albo smykowi pokruszyć ciasteczka. Mój Wojtuś kaszek zasmakował dopiero po skończeniu ekspozycji, a kruszenie słodkich ciastek do warzyw jakoś mi nie pasowało🙂. Są również dostępne dania w słoikach już z odpowiednią dawką glutenu, ale ja trafiłam może na dwa smaki, a to dosyć monotonne🙂. Można również kaszkę dodawać do odciągniętego mleka matki, jeśli np. karmimy tylko piersią do 6 miesiąca. Po okresie ekspozycji można podawać dziecku produkty glutenowe (odpowiednie do wieku) w dowolnych ilościach.
Mój szkrab miał ok. 4, 5 miesiąca, jak rozpoczęłam wprowadzanie glutenu, zjadał wtedy już pół słoiczka przetartego warzywka (125 g). Osobno w małym garnuszku gotowałam ½ łyżeczki zwykłej kaszki mannej w małej ilości wody (raz wyszło gęste, raz rzadkie) i dodawałam do przecieru warzywnego. Czasem gotowałam więcej i zjadałam resztę (po doprawieniu cukrem🙂). I tak przez 2 miesiące… Wtedy co prawda wydawała mi się to wieczność, ale teraz nawet tego nie pamiętam🙂. Smyka obserwowałam i alergii BRAK🙂, na szczęście!