Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

SOCZKI W KARTONIKU

SHARE
, / 3076 1
Będąc kiedyś na spacerze, zaglądnęłam do pobliskiej drogerii Schlecker, aby zaopatrzyć się w soczki dla małego. Na półce wypatrzyłam soczek w kartoniku z Bobovity (po 9 miesiącu). Ponieważ mojemu szkrabowi brakowała kilka dni do ukończenia 9 miesięcy z ciekawości kupiłam (cena 2,50 zł/szt.), aby zobaczyć jak sobie poradzi z dołączoną rurką. Na ławce w parku okazało się, że poradził sobie doskonale, już po chwili zorientował się, że jak pociągnie to poleci piciu🙂.

Takim oto sposobem, soczki te się te u mnie zadomowiły, a raczej zaspacerowiły, bo zabierałam je ze sobą do torby na wyjścia. Są to 100% soki bez dodatku cukru, więc nie miałam wyrzutów sumienia nawet jak Wojtuś wypijał go praktycznie na raz (mój model tak ma🙂). Celowo tą opowieść piszę w czasie przeszłym, bo przez przypadek na innym spacerze znalazłam ich świetny zamiennik, prawie połowę tańszy (ok.1,30 zł). Są to soczki z TYMBARKU, ta samo pojemność, również niedosładzane i mają świetne opakowanie z motywami z Disneya (Kubuś Puchatek, Auta), z czego mój smyk jest zdecydowanie zadowolony. Teraz kilka tych soczków zawsze mam w szafce w kuchni i czekają cierpliwie aż trafią do mojej torby. Moja pociecha nauczyła się nie tylko pić przez rurkę, ale już nawet sam sobie kartonik przy piciu trzyma🙂.

  • nana

    czuję, że u mnie też niedługo zagości <3