Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

SMOCZKI MAM – DO TRZECH RAZY SZTUKA

SHARE
, / 1825 2
Smoczki firmy MAM wybitnie przetestowały moją cierpliwość. Do ich zakupu zachęcił mnie wygląd, te smoczki są po prostu przesłodkie i w zupełności się nie dziwie, że otrzymały liczne nagrody za design. Niestety poza ciekawym wzornictwem i brakiem bisfenolu A, więcej pozytywów nie znajduję.

Pierwsza styczność z tymi smoczkami przyprawiła mnie o ból głowy, z powodu wielkiego wyboru. Opisy tych smoczków na stronie producenta niestety niewiele ułatwiają, wszystkie mają nagradzany design, są proste w użyciu i mają idealnie dopasowane tarczki. Czym więc właściwie one się różnią, oprócz takich oczywistych różnic jak smoczek MAM Night, który delikatnie świeci w nocy, to jedynie kolorowymi obrazkami.
Pierwszy wybór padł na smoczek MAM Soft – cały biały z żabką, pomyślałam sobie, że nie będzie się rzucał w oczy w buzi dziecka i zachwycił mnie jego oryginalny kształt. Było to błędne założenie, gdyż po tygodniu użytkowania silikonowe obrzeża tarczki po prostu zżółkły, przez co mało estetycznie wyglądał. Jak się jednak okazało to był najmniejszy problem. Otóż producent w instrukcji użytkowania przestrzega, że niewielki ilość płynu może przedostać się do smoczka i należy ją usunąć poprzez ściśnięcie. W zasadzie to nic strasznego, ale mój synek „zasypiał przy cycku i smoczku” w skutek czego do smoczka dostała się ślina z mlekiem, wyparzanie, ściskanie, płukanie nic nie dało, więc słodki smoczuś przestał by estetyczny i higieniczny w przeciągu niespełna 3 tygodni (używany tylko był do spania i w sytuacjach kryzysowych). Myślałam, że na pocieszenie została mi przynajmniej słodka żabka, ale niestety, brak uchwytu przy tarczce ma swoje minusy i żabka dosyć szybko zaczęła się zdzierać.
Nie poddałam się jednak (ach ta słabość do tych wzorków) i na drugi ogień poszedł smoczek MAM Orginal z kaczuszką w koronie, dla mojego małego księcia:). Uniknęłam silikonowych obrzeży, na pozostałym polu nie wiele się zmieniło, kaczka szybko się starła i dodatkowo smoczek po dwóch tygodniach pękną przy tarczce. Jedyne co po nim zostało, to że do teraz mój smyk na smoczek woła KAKA.
Wraz z tym smoczkiem wybór padł jeszcze na ten sam model ale z sową i ten o dziwo najdłużej wytrzymał, do smoczka się już nic dostało, Sowa ma jedynie kilka rysek. Zachęciło mnie to do wybrania kolejnego smoczka do testów 16+, z Żabkami i koniczynkami i mam nadzieje, że tym razem będzie bez zarzutu. Liczę jednak, że będzie to mój ostatni smoczek MAM, bo mimo iż nowe wzory są przesłodkie, to planuję pożegnanie dla KAKI w najbliższym czasie.