Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

KIEDY DRUGIE?

SHARE
, / 2103 10
Ach ten temat potomstwa nie daje mi ostatnio spokoju, zaś się zaczęło, pół miesiąca się rozczulam i chciałabym by Wojtek miał braciszka czy siostrzyczkę, a pół miesiąca panikuję, że to nieodpowiedni moment. No bo kiedy właściwie jest dobry moment na kolejnego członka rodziny.

Kiedyś słyszałam, że najlepiej jest jaka nasza pierwsza pociecha ma dwa latka, wtedy śmiało można starać się o następne, niby natura tak to zaplanowała, pierwsze już chodzi, a organizm kobiety wraca do normy po ciąży. Zresztą lekarze podobnie zalecają, przy cesarce jest to nawet 3 lata odpoczynku. Czy świat się nam jednak zawali, kiedy przydarzy się to wcześniej? A z punktu widzenia pierworodnego, to kiedy jest dobry czas?, dobry czas żeby zrozumieć, że nie ma już mamy na wyłączność. Wydaje się, że około 2-3 lat jest wstanie co nieco zrozumieć, za to młodszy jest w stanie przejść z tym szybciej do porządku dziennego, za wiele nie rozumiejąc:). W obu dwóch przypadkach nikt nam nie daje gwarancji, że obejdzie się bez zazdrości, czy to w postaci szczypania nowego rodzeństwa, czy nieprzespanych nocy przez maluszka. Jednym słowem na tym polu pierworodny ma przechlapane:).
Kiedy jest dobry czas dla mamy? Twierdzenie, że wszystko załatwi się przy jednych pieluchach, chyba dotyczyło, ciągłego prania tetry, czy ma ono rację bytu w dzisiejszych czasach, kiedy pieluchy różnią się numerkami na opakowaniu? Pielęgnacja niemowlaka to jednak nie tylko pieluchy, więc czy nie jest wspaniale, kiedy jedna pociecha socjalizuje się w przedszkolu, a drugiej możemy poświęcić przynajmniej namiastkę tego co miało pierwsze. Czy to jest w ogóle możliwe? NIE, na tym polu to drugie będzie miało zawsze przechlapane:). Jak jest jedna pociecha, to cały czas poświęcamy tylko jej, jak są dwie to ten sam czas dzielimy na pół, to realia, więc nie łudźmy się, że zapewnimy naszym pociechom to samo. Jest jednak coś czym dzieci powinnyśmy darzy tak samo, to miłość matczyna, to ona zapewnia, że nasze kochane istotki są szczęśliwe, niezależnie od ilości potomstwa i jego wieku. Dlatego dziwi mnie, kiedy Mama, która ma potomstwo „co rok, to prorok:)” traktowana jest często jak patologia. Sama byłam tego świadkiem, kiedy do mojej koleżanki, która posiada już małą gromadkę, podeszła obca babcia i kładąc jej rękę na brzuchy powiedziała: „no cóż tak się czasem zdarza, ale trzeba je akceptować i kochać” Mnie zamurowało! Owszem koleżanka nie zaplanowała tak szybkiego obrotu sprawy, ale nigdy nie rozpaczała z tego powodu i jest cudowną matką dla całej trójki. Jakim prawem zostało tak oceniona – to jest ta polityka prorodzinna naszego kraju.
Inną sprawą jest to, że często sami, fundujemy sobie całkiem niezłe wymówki i to nie tylko przy drugim, ale i przy pierwszym dziecku. Studia, pracy, wakacje, za małe mieszkanie, łatwo znajdziemy coś co pozwoli nam odwlekać ten moment, a czas płynie nieubłaganie i niestety często budzimy się za późno. Czyja to winna? Czemu wmawia się nam teraz, że aby mieć potomstwo najpierw musimy coś osiągnąć, być ustatkowanym, zrobić karierę. Bywa, że z zazdrością patrzę wstecz, na czasy naszych Mam, kiedy to rodzina i potomstwo było najpierw, a potem cała reszta. Dzieci się rodziły, były kochane, szczęśliwe i nie potrzebowały fury pieniędzy na koncie i nowiutkiego mieszkania. Moja mama miała dwójkę dzieci w czasie studiów, jedno spało w wózku, drugie na jednej ręce, a w drugiej trzymała książkę do egzaminu. I jakoś to było, teraz na studiach spotkać przyszłą mamę to rzadkość i co drugi ją widząc myśli, ze wpadła.
Na posiadanie potomstwa pierwszego, drugiego czy trzeciego jest zawsze dobry czas, a jedyne czego potrzebujemy to chęci, bo jak nie chcemy mieć dzieci, to przynajmniej nie mamy dylematów kiedy i to też trzeba uszanować.
Ja czasem mam cichą nadzieję, że natura zadecyduje za mnie:)