Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

ROZPAD ZWIĄZKU – DRAMAT RODZICA

SHARE
, / 1869 3
Zaskakujące jest to jak nasze poglądy zmieniają się wraz z pojawieniem się małej istotki w naszym życiu. Przed jej pojawieniem zawsze myślałam, że rozpad związku (rozwód) to największy dramat dla dziecka, teraz będąc rodzicem wiem, że nie mniejszy dramat to dla rodzica.

Myślę, ze moje poglądy brały się z faktu, że to rodzice odpowiedzialni są za rozstanie. To ich decyzje, jej, jego, ale nigdy nie dziecka. Dziecko niczemu nie jest winne, dlatego w przypadku rozstania jego cierpienie jest największe. Wiem, że takich sytuacjach nie należy generalizować, są różne rozstania, kulturalne i te mniej, dramatyczne, z winny męża, z winny żony lub za obopólną zgodą. Tylko, że taka sytuacja zmienia nasze całe życie i życie naszych bliskich. Ci co patrzą krótkowzrocznie, nawet nie zdają sobie sprawy jak bardzo. Gdy rodzina przechodzi taką próbę, to w oczach dziecka przestaje już być rodziną, od tej pory jest mama i jest tata. Rodzice w tym wszystkim przestają być partnerami, muszą wiele rzeczy podzielić i co najgorsze czas dziecka. I tu w moim mniemaniu zaczyna się największy dramat matki. Nie wyobrażam sobie jakbym była w takiej sytuacji i musiałabym oddać Wojtka na weekend, nie spędzić z nim urodzin, czy wigilii bo wypada „kolej Taty”. W takich sytuacjach zawsze ktoś musi iść na ustępstwo, zawsze ktoś jest poszkodowany. Z czasem oczywiście jest na pewno łatwiej, bo nasze dziecię w końcu będzie samo wyjeżdżać, szaleć na urodzinowych imprezach i w końcu oznajmi, że święta spędza u teściów. Ale gdy dziecko jest jeszcze dzieckiem, nie nastolatkiem czy kawalerem, to musi to być ogromny cios dla serca mamy, rodzica.
Od razu można rzecz, sami sobie ten los zgotowali, ale w życiu różnie bywa i nie zawsze mamy wpływ na decyzję czy zachowania innych. W takich momentach człowiek musi sobie radzić, tak jak dzieci radzą sobie z rozstaniami rodziców. Rozwód to pewnego rodzaju klęska z której nieraz wychodzi się obronną ręką, ale zawsze kiedy jest nas więcej niż dwóch okupione jest to większym cierpieniem i wyrzeczeniami.
Życie rodzinne w naszym społeczeństwie jest głęboko osadzone, wiele tradycji kręci wokół rodzinnych spotkań, ogniska domowego. I to jest piękne, porządek ten jest jednak mocno zaburzony gdy nie jest spójny. W optymistycznym przypadku wszystko da się pogodzić, nawet jak z czasem nasze rodziny (już dwie) zaczynają się powiększać, w tych mniej optymistycznych wariantach zawsze będzie pod górkę – urodziny, koniec szkoły, zaręczyny, ślub to ważne momenty które z łatwością stają się kością niezgody i przyczyną konfliktu. Dlatego, ważne jest świadome macierzyństwo, wspólna chęć i przemyślana decyzja o założeniu rodziny, nie daje oczywiście ono gwarancji powodzenia, bo nic nam jej nie daje, ale myślę, że zwiększa szanse sukcesu. Tradycje rodzinne w naszej kulturze są piękne i warto je dla dobra dziecka pielęgnować (chociaż nie za wszelką cenę) by później w konsekwencji naszych czynów wewnętrznie nie przeżywać dramatu rozstania z naszymi istotkami.