Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

KARMIENIE NATURALNE JAK DŁUGO?

SHARE
, / 2140 17
Pewien etap mojego macierzyństwa się zakończył – karmienie piersią. Karmiłam prawie 20 miesięcy, mimo iż początki były trudne, bolesne, to moje karmienie przebiegło cudownie i zakończyło się tak jak chciałam – była to decyzja Wojtusia. Pomału, bez stresu, oboje dojrzeliśmy do rezygnacji z tego daru natury. I byłoby już zupełnie super, gdyby nie pozostał pewien niesmak – brak zrozumienia otoczenia co do długości karmienia.
Obecnie dużo się mówi o karmieniu naturalnym, zachęca się do niego świeżo upieczone Mamy, zabrania się reklamowania mleka modyfikowanego początkowego, zabrania się dokarmiania w szpitalach, stosuje się nawet pewnego rodzaju terror laktacyjny, o którym już pisałam. Tylko to wszystko dotyczy pierwszych 6 miesięcy życia naszego bobasa, a potem… a potem lepiej się ukrywaj, po roku lepiej nie przyznawaj, po półtora w ogóle tematu unikaj jak ognia. Czemu? Bo inaczej będziesz musiałam się zmierzyć z tekstami typu: „To ty jeszcze karmisz?” „Tak długo karmić to jest chore”, „za chwilę będziesz stołek mu podkładała do karmienia”, „nie ma nic gorszego niż dziecko, które dobiera się do cycków Mamy przy wszystkich” i mój faworyt „Sąsiadka długo karmiła i to dziecko całe białe było”. 
Małe sprostowanie. Moje dziecko nigdy się publicznie się do baru mlecznego nie dobierało. Ja po prostu nigdy publicznie nie karmiłam i to nie dlatego że uważam, że miałam się czego wstydzić, że to jest niesmaczne, czy żeby udowodnić, że to natura i że mogę. Karmienie zawsze były czymś pomiędzy mną, a moim synkiem, to była nasza chwila razem, starałam się mu zapewnić spokój, nikt chyba nie lubi jeść byle jak i przy wszystkich coś co jest przeznaczone tylko dla niego. Wiadomo, że nie zawsze była możliwość, szczególnie na początku, ale zawsze można zrobić to dyskretnie. Stołka do karmienie też nigdy nie dostawiałam. Od początku preferowałam pozycję leżącą i tak zostało do samego końca. Karmienia eliminowałam pokarmami stałymi, ok 10 miesiąca karmiłam już tylko trzy razy, na wieczór, w nocy i nad ranem. Potem sukcesywnie Wojtek zrezygnował z nocnych karmień (około roku), później wieczornych (ok 17 miesięcy) aż w końcu zaczął przesypiać ranne karmienie o 6.00.
Stwierdzeń typu: „że jest to chore, niezdrowe i mleko nie jest już tak wartościowe” nie rozumiem. Co może być lepszego od mleka dbającej o siebie Mamy, a jego wartość nie maleje, a dostosowuje się do potrzeb dziecka.
A już najbardziej mnie irytowało to zdziwienie, czasem spojrzenie jak na wariatkę gdy się dowiadywali, że jeszcze karmię, bo co to kogo obchodzi? 
Natura dała, dziecko chce, jest to dla dziecka dobre, nikomu tym nie przeszkadzam, więc co miałam przestać karmić po pół roku bo nie wypada dłużej?
Karmienie naturalne to coś niesamowitego, to jest coś co tylko Mamy mogą dać swoim pociechom. Jednocześnie nie uważam, że dzieci karmione MM mają się gorzej, że nie ma tej więzi, ale moim zdaniem karmienie naturalne to jedno z piękniejszych i wartościowszych oblicz macierzyństwa. Ciesze się, że tego doświadczyłam i cieszę się ze miałam możliwość zakończenia tego w taki sposób, bo okazało się, że to nie tylko Wojtuś musiał do tego dojrzeć, ale także ja.