Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

CIASTOLINA – PIERWSZE KROKI

SHARE
, / 6845 3
Przyszedł czas wprowadzenia ciastoliny do naszych wspólnych zabaw, w zasadzie to już nasze drugie podejście:). Wcześniej jednak zabawa ograniczała się do robienia kulek, skubania i zapobiegania spożyciu. Teraz jest już lepiej – do buzi już nie kusi, chociaż gardy nie można spuścić, a możemy lepić już jakieś kształty i figurki, bo lepszy zestaw do nas do domu zawitał:).

Najpierw jednak kilka słów o wynalazkach kończących się na -lina. Ciastolina, modelina, plastelina, piankolina i jeszcze kilka określeń by się znalazło.   
Ciastolina to hit i to całkiem uzasadniony:), jest miękka, nie brudzi palców (chociaż się takie zdarzają), nie jest tłusta, gotowa do użycia nie trzeba jej rozgrzewać, aby zmiękła. Minus to to że szybko wysycha i trzeba przechowywać ją w szczelnym pudełku. Lekko zaschniętą można ratować odrobiną wody, ale nie na dłuższą metę.
Plastelina – hit za naszych czasów:), niestety tłusta, brudzi palce i trzeba ją w palcach rozgrzać, aby zrobiła się miękka i gotowa do użycia. Ja jednak posiadam kilka sztuk, bo się lepiej nadaje do zabaw z innymi akcesoriami (kartką, plastikową butelką:)) – lepiej się do nich przylepia:), co niestety w niektórych okolicznościach (bliski kontakt z np. dywanem) może być nie lada problemem.
Modelina – to zabawa dla zaawansowanych. Twarda! ale po rozgrzaniu można wyczarować cuda, a po wizycie w piekarniku je uwiecznić:). 
Pozostałych „-lin” jeszcze nie próbowałam, więc trudno mi o nich pisać, jedynie ze słuchu wiem, że ponoć piankolina to nieschnąca, lżejsza wersja ciastolina, ale krusząca i aby z niej coś wyczarować konieczna są foremki.
Czemu wybór padł na ciastolinę? Jest idealna do szybkiej zabawy, łatwa do usunięcia z mebli:), łatwa do tworzenia różności. Plastelinę wykorzystujemy do tworzenia obrazków, plastikowych kwiatków i wszystkiego co wymaga intensywniejszego lepienia, a z modeliny zrobiłam jak do tej pory magnesy na lodówkę w kształcie warzyw i owoców:).
Na pierwszy zakup ciastoliny skusiłam się ze względu na pudełeczka z motywami ulubionej bajki Wojtka – Auta i promocję. Wybór nie był jednak jak się okazało najlepszy – zaledwie trzy kolory – czarny, czerwony i żółty, prawie płaskie pokrywki z motywami bajkowych bohaterów po odciśnięciu były ledwo widoczne i szybko się opatrzyły. Ciastolina ta brudziła rączki, szczególnie czarna, ale sporą ilość kulek przetrzymała:). 
Drugą szansę ciastolina w naszym domu dostała za sprawą Pani Wiolety reprezentującej firmę Tchibo – tak tej od kawy:). Okazało się jednak, że Tchibo to nie tylko kawa, ale kolekcje – o różnej tematyce, a w kolekcji „Radość tworzenia – moje prace z papieru, tkanin i biżuterii” w dziale Majsterkowanie z dziećmi znalazł się zestaw do modelowania – czyli ciastolina! Podjęliśmy testowanie:)
W skład zestawu wchodzi sześc kolorów masy plastycznej + akcesoria: nożyk, szpatułka, foremki, wałeczek i „wyciskacz” do gwiazdeczek – nie ma mowy o nudzie:).
Masa plastyczna miękka, nie lepi się, nie brudzi rąk, nie ma intensywnego zapachu. Urzekły mnie pudełeczka, a konkretnie pokrywki, które są foremkami w „3D”, czyli żaba, rekin, rybka, małpa, ptak i smok nie są płascy jak deska z jednej strony:). Pozostałe akcesoria również są pomocne. Ciastolina według wskazań na opakowaniu przeznaczona jest dla dzieci powyżej 3 lat, ze względu na możliwość udławienia, dlatego w grę wchodzi u nas tylko wspólna zabawa. Posiada certyfikat.
Używamy jej od trzech dni, więc trudno określić mi jej wytrzymałość czy długowieczność, ale na tym polu mam ogólnie marne doświadczenia z ciastoliną, jak na razie:). Opinie słyszałam skrajne, że jak ciastolina  to tylko oryginalna (Play – Doh), z drugiej strony o alergii na nią. Teraz większość tych ciastolin ma odpowiednie atesty i dobre opinie, więc nic tylko się bawić:)
Wczoraj wyczarowaliśmy pszczółkę i aniołka, a jakie są wasze doświadczenia z ciastoliną?
A jeśli spodobał Wam się zestaw do modelowania firmy Tchibo, to zaglądnijcie na bloga w poniedziałek:)!