Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

PIELĘGNACJA NOSKA – cz.II – ASPIRATOR czy GRUSZKA
, / 11844 2 2

PIELĘGNACJA NOSKA – cz.II – ASPIRATOR czy GRUSZKA

SHARE

Pielęgnacja noska u niemowlaka to nie tylko nawilżanie, ale również usuwanie wydzieliny – tak się chyba o tym fachowo mówi:). Usuwanie kózek z noska kojarzy mi się z jednym – dużą pomarańczową gruszką i płaczem dziecka – tak przynajmniej było zanim zaszłam w ciąże. Będąc już w ciąży od koleżanki usłyszałam – tylko nie gruszka! Teraz się używa aspiratora. Zaś coś nowego:)

Na szkole rodzenia położna mówiła o aspiratorze jakby to było coś oczywistego, ale skąd ja jako przyszła Mama po raz pierwszy miałam wiedzieć co to jest ten aspirator i czemu gruszka popadła w niełaskę? Dopytałam się o ten aspirator, padła nazwa Frida, rurka do nosa z wężykiem, filtry i w zasadzie dalej nie wiele wiedziałam. Wizyta w sklepie wprawiła mnie w osłupienie, na regale znalazłam chyba z 10 modeli gruszek!?, a pytając o aspirator Pani ekspedientka zapytała mnie czy taki do odkurzacza czy nie!?. Kompletowanie wyprawki to była niezła przeprawa, trzeba było zasięgnąć internetowych języków, bo skoro gruszka jest bee, to co robi na sklepowej półce, a wyciąganie kóz, przy pomocy odkurzacza to dla mnie totalna abstrakcja.
Po przestudiowaniu tematu w kwestii oczyszczania noska mamy takie możliwości:
Gruszka – nie taka zła:), o co ten cały szum z tą gruszką? O to, że mamy prawdopodobieństwo uszkodzenia błony w środku noska. Zdarzyć się to może kiedy nieumiejętnie gruszki używamy, dzidziusiowi musimy przytrzymać główkę, bo uszkodzenie może nastąpić podczas niepożądanego ruchu. Do tego mamy na rynku różne rodzaje gruszek i nie są one takie paskudne jak te pomarańczowe za czasów naszego dzieciństwa. Mają wymienne końcówki miękkie i twarde. Ten miękkie przeznaczone są dla noworodków, aby ich noski były bezpieczne:). Ich zaleta to również cena ok. 5 zł
Aspirator – dzielny zastępca gruszek, to nic innego jak plastikowa rurka z zwężoną końcówką, którą przykładamy do małego noska. Z drugiej strony mamy przymocowany wężyk z ustnikiem i z miejscem na filtr zabezpieczający przed niepożądanym połknięciem zawartości noska:) i chyba w jakimś stopniu bakteriami. Według producenta filtry te trzeba wymieniać. Moje pierwsze wrażenie było takie, że ktoś sobie wymyślił taki aspirator, który kosztuje 5 x więcej niż zwykła gruszka i jeszcze każe nam dokupywać filtry. W praktyce nigdy takich filtrów nie kupiłam, a po prostu przepłukałam te co miałam w komplecie przy zakupie. Najpopularniejszy aspirator jest firmy NoseFrida, obyły mi się również aspiratory firmy: Otrivin, Canpol, Chicco, Sopelek. Wszystkie kosztują ok. 25 zł.
Aspirator elektryczny – to aspiratory wyglądające trochę jak pistolet:), albo termometr elektroniczny. Zasilane są bateriami, a cena zaczyna się średnio od ok. 100 zł.
Aspirator „do odkurzacza”:) – to taki aspirator, który wyglądem przypomina Fridę, ale podłącza się go do odkurzacza (siła ssąca od 800 do 1500W). Znany mi jest Katerek jego cena to około 50 zł. Aspirator ten można używać od 1 miesiąca życia dziecka.
Tyle teorii a teraz moja praktyka:):
– używałam gruszki oraz aspiratora Frida, moim zdaniem aspirator nie sprawdza się w pierwszych miesiącach, z powodu maciupkich dziureczek w nosie. U mnie sprawdziła się gruszka z miękką końcówką (firmy Canpol – 5 zł) oraz patyczek z ogranicznikiem.
– na aspirator zdecydowałam się dopiero przy pierwszym katarze, gruszka poległa na całej linii. Wybrałam Fridę, w opakowaniu znajdują się 4 filtry. Nigdy nie dokupiłam nowych, wystarczyło przepłukać, wysuszyć i na zmianę używać.
– aspiratora elektrycznego nie używałam, ale dla mnie to trochę jak z bezdotykowym termometrem, gadżet za kupę kasy a bez tego da się żyć:)
– aspirator do odkurzacza mnie nie przekonuje, chociaż słyszałam opinie, że jest super, może po prostu nie zmagałam się jeszcze z tak uporczywym katarem, aby skorzystać z odkurzacza:)
Jak we wszystkim, nie można dać się zwariować, umiejętnie używana gruszka nie zrobi krzywdy bobasowi, majątku na filtry i aspiratory elektryczne wydawać też nie trzeba. W chwili katarowej bezradności można sięgnąć po ten do odkurzacza:), a w warunkach polowych można zabawić się w Macgyvera, tak jak mój mąż. Będąc w górach Wojtuś zaraził się od gości katarem, a ja przed wyjazdem nie potrafiłam poskładać do kupy Fridy, gdyż mały urwisek obrał sobie ją za zabawkę i stracił jedną część. Przy pomocy rurki i końcówki długopisu wyczarował domowy aspirator, którego używam do teraz i wszystkie gruszki, Fridy mogą się schować:)

promocja mleka enfamil 1200

  • Szczepan Szczepan

    na jesień moje zaczeło flikać ja kupiłem Haxe NS1 i wciaga zawodowo, melodyjki to fajny dodatkowy bajer

  • Beata Augustyn

    Haha, uśmiechnełam się, czytając artykuł 😉 To, że aspirator jest podłączany do odkurzacza nie oznacza, że jest on na bardzo uporczywy katar! Taki aspirator (znany jest mi Katarek) ma reduktor i ze stałą siłą zasysa wydzielinę. Odkurzacz zastępuje tu po prostu siłę płuc mamy, ale przy tym zapobiega rozprzestrzenianiu się wirusów. tak więc jest godny polecenia bez względu ma powagę infekcji 🙂