Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

EKO-PŁYN DO MYCIA NACZYŃ

SHARE
, / 3671 2

Zgodnie z obietnicą postanowiłam wróci do „Poradnika dla zielonych rodziców”, aby wykorzystać zawarte tam przepisy na ekologiczną „chemię gospodarczą”. Na pierwszy ogień poszedł płyn do mycia naczyń i tym razem moja eko-próba skończyła się porażką.

Przepis na płyn jest banalny i rzeczywiście składa się z samych znanych naturalnych detergentów:

  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej,
  • 30g soli drobnoziarnistej
  • sok z jednej cytryny,
  • 50 ml 10% octu,
  • 100 ml przegotowanej wody.

gotowe mleko w płynie bebilon rtf

Składniki należy połączyć i podgrzać w garnku prze około 15 minut. Sok z cytryny powinien być przefiltrowany.
Ależ to proste i tanie:). Pamiętać trzeba o reakcji sody z octem, bo pół płynu może nam z garnka uciec. W trosce głównie o moje dłonie, które niestety źle znoszą kontakt z różnymi płynami ochoczo zabrałam się do przygotowania tej mikstury. Od razu zrobiłam więcej, bo miałam butelkę po płynie 500 ml. Zaznaczyć muszę tu jednak do czego potrzebny jest mi taki płyn. Otóż uważam się za szczęściarę posiadającą małą zmywarkę, płynu do naczyń używam tylko do zmywania dużych garnków, mocno brudnych i rzeczy niedających się do zmywarki. Średnio raz dziennie muszę coś umyć. Jak na początek płyn miał nie lada wyzwanie, musiał sobie poradzić z naczyniem żaroodpornym, garnkiem po rosole i kilkoma kubkami. Zmywanie zajęło mi dwa razy więcej czasu, żeby wszytko domyć, a 400 ml płyn skończył się wraz z myciem! Gdzie tu ta ekologia, może i bez detergentów, za to dwa razy więcej wody. Czas jest tutaj również groźnym przeciwnikiem, po prostu nie mam czasu dziennie gotować tej mikstury i stać przy zmywaku żeby z niej skorzystać z pozytywnym efektem. Skończyłoby się to tak, że sterta naczyń rosłaby w niebezpiecznym tempie proporcjonalnie do czasu oczekiwania na zrobienie płynu. A co z moimi dłońmi, ocet i sok cytryny sprawiły, że mycie było istną piekącą menczarnią, pozostanę więc przy rękawiczkach.
Został jeszcze jeden aspekt – koszty, o którym bym nie wspominała, bo w końcu zdrowie jest najważniejsze, ale przepis ten znalazł się w rozdziale eko(logicznie) – eko(nomicznie). Niby ocet tani, soda też, sól również, ale zwykły płyn starcza mi na pół roku. Zgodnie więc z dziennym zużyciem wydatek na ekologiczne składniki jest znaczenie wyższy niż te 5 zł za Ludwika.
Pozostanę więc przy tradycyjnym płynie, bo jest szybciej, taniej i w pod kątem zużycia wody ekologiczniej, a zanim zajrzę po inne przepisy do tego poradnika musi troszkę czasu upłynąć.