Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

POKÓJ DLA DZIECKA

SHARE
, / 1152 4
Przygotowanie pokoiku dla dziecka, to chyba jedna z najprzyjemniejszych rzeczy jaka czeka przyszłą Mamę. Przyszłą? czy może jak w moim przypadku Mamę prawie dwulatka. Bo czy na pewno małe dziecię potrzebuje swój pokój zaraz po urodzeniu?, a może kącik blisko rodziców?. Czy pokój bobasa go uszczęśliwia i czy jego brak sprawia, że będzie nieszczęśliwy?

Nasze trzypokojowe mieszkanko, dawało nam możliwości w stworzeniu własnego miejsca dla pierworodnego, mimo to jak tylko zaszłam w ciąże wiedziałam, że „ten” trzeci pokój troszkę poczeka zanim pojawią się w nim jakiekolwiek bajkowe postacie. Dlaczego? Bo było to nasze pierwsze dziecię, bo pokój oddzielony jest od sypialni kuchnią, bo w mojej głowie widniał jeden obraz, mały w pokoiku, a ja całą noc nasłuchująca czy dycha i biegająca na każde kwiknięcie do karmienia – O NIE!. I tak w sypialni bez problemu wygospodarowaliśmy miejsce dla Wojtusia na łóżeczko, komodę i półkę – wystarczyło, blisko rodziców, blisko łazienki, dla mnie krok od łóżka do karmienie, większe prawdopodobieństwo przespania dwóch godzin:). Dzienne życia i tak toczyło się w dużym pokoju, kącik na zabawki znalazł się i tam. 
I tak mnie to wszystko zastanawia, osoby które mają możliwości metrażowe do stworzenia własnego kąta dla niemowlaczka, często uważają to za jedyne słuszne rozwiązanie – dziecko powinno mieć swój pokój, swoje miejsce, żeby się do sypialni rodziców nie przyzwyczaiło lub w imię zasady dam mu wszytko czego ja nie miałem. A czy dzieci rodziców z ograniczonymi możliwościami pokojowymi są miej szczęśliwe? Myślę, że wszytko zależy od rodziców i od ich charakterów, ja od razu wiedziałam, że nie dam rady te kilka metrów dalej:), ale nie zaryzykowałbym stwierdzenia, że bobaski z własnymi pokojami są mniej kochane, wbrew zasadom rodzicielstwa bliskości, które zakłada nawet rezygnację z łóżeczka. Mimo, iż Wojtuś większość swego życia jak do tej pory przespał w naszym łóżku, całkowicie nawet z kącika z własnym łóżeczkiem też bym nie zaryzykowała. Urządzanie go dało mi wiele radości i pozwoliło mi psychicznie przygotować się na nowego członka rodziny.
Przyszedł jednak i czas na „mały” pokój, kiedy ciuszki z komody wychodzą bokami, w kącik z zabawkami urósł do niebezpiecznych rozmiarów i co najważniejsze urządzenie go wywoła ogromny uśmiech na buzi Wojtka. Z okazji zbliżających się dużymi krokami (7.07) drugich urodzin Wojtusia, „trzeci” pokój zamieni się w pokój małego podróżnika. 
Tylko trochę panikuje, bo niewiele czasu zostało, a roboty dużo:).