Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

W CIĄŻY DO GINEKOLOGA PRYWATNIE CZY NA NFZ?

SHARE
, / 1600 11
Często obserwuje, że kobiety które planują ciąże są zdecydowane korzystać z prywatnej opieki podczas ciąży. Uzasadnienia są różne, ale głównie przeważa jeden argument „prywatnie jest lepiej”. Czy lepiej nie wiem, na pewno w ogólnym rozrachunku drożej, no ale na zdrowiu przyszłej mamy się nie oszczędza. Pytanie tylko czy zawsze warto wydawać dodatkowo pieniądze na coś co zostało już opłacone ze składek odliczanych co miesiąc z naszych ciężko zarobionych pieniędzy.

Przyznam się, że byłam jedną z tych kobiet, które są zdeterminowane podczas ciąży chodzić na prywatne wizyty do ginekologa. Byłam… zmieniło się to kiedy koleżanka poleciła mi Panią ginekolog, która przyjmuje w przychodni zlokalizowanej 2 minuty od mojego domu. Lekarka ta przyjmowała również prywatnie, ale jej gabinet był oddalony znacznie od mojego domu. Kilka lat regularnie uczęszczałam do niej na wizyty i kiedy na teście ciążowym pojawiły się dwie kreski, wyobrażając sobie moje magiczne 9 miesięcy zaczęłam się zastanawiać…Po co mam dojeżdżać do mojej lekarki prywatnie i raz w miesiącu płacić za wizytę, skoro mogę to mieć blisko domu nie płacąc nic tzn. już to zapłaciwszy. Co w zasadzie NFZ oferuje przyszłym Mamą?. Wizytę kontrolną co miesiąc, 3 razy usg (pierwsze – potwierdzające ciąże, drugie połówkowe, trzeci przed terminem porodu), skierowanie na niezbędne badania (mocz, morfologia, glukoza, THS, HIV, grupa krwi itd.) – generalnie na wszystkie jakie zleci lekarz. Za to wszystko musimy płacić decydując się na opiekę prywatną, co mamy w zamian? Poczucie, że ktoś się nami opiekuje „bardziej”, chociaż wydaje mi się, że zależy to od lekarza i od nas samych. Nie uważam, że moja lekarka jest mniej kompetentna w gabinecie „refundowanym”, nie muszę również czekać „w kolejce” na wizytę, bo ciężarna musi zostać przyjęta przed 10 tygodniem ciąży, a następnie być przyjmowana co miesiąc – tak przynajmniej jest w wybranej przeze mnie przychodni.
Bywa też tak, że nasze oczekiwania są bardzo duże przy wizytach prywatnych, oczekujemy bądź liczymy na specjalne traktowanie. Moja koleżanka, oczywiście w trosce o siebie i przyszłe maleństwo zdecydowała się na prywatne wizyty u lekarza, który był ordynatorem w szpitalu, w którym planowała rodzić, w nadziei na jego przychylność i gotowość podczas porodu. Co miesiąc dojeżdżała do jego gabinetu, płacąc nie mało za wizytę, płacąc za badania i podczas długiego i niełatwego 24h porodu, lekarz pojawił się dwa razy w kluczowych momentach. Tak po prostu jest:), większą rolę w trakcie porodu odgrywa położna niż lekarz. Później, stwierdziła, że nie było warto.
Czasem oczekiwania pacjentek prowadzą do wymuszonej troski ginekologa, które zleca nam badania co miesiąc, nawet jeśli nic się nie dzieje i nie ma takiej potrzeby czy licząc sobie dodatkowe koszta za usg podczas każdej wizyty.
Przy drugiej ciąży chodzę do tej samej lekarki, do tej samej przychodni. Nie ukrywam, że jest to ogromny komfort mieć gabinet i laboratorium dwie ulice dalej. Wiem, że w razie konieczności mogę liczyć na moją lekarkę również prywatnie, a jeśli chodzi o poród? Cóż, moja lekarka pracuje w szpitalu w którym rodziłam Wojtka i przez cały pobyt nie spotkałam jej ani razu:), po prostu nie trafiłam na jej dyżur.
Moja sytuacja jest jednak bardzo komfortowa, gorzej jeśli nasz zaufany lekarz nie przyjmuje w żadnej przychodni, w tej sytuacji uważam, ze warto ponieść koszty związane z wizytą dla naszego komfortu psychicznego:), które przecież podczas ciąży jest najważniejsze.