Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

CHŁOPCZYK CZY DZIEWCZYNKA?

SHARE
, / 1327 13
To chyba najczęstsze pytanie zadawane ciężarnej kobiecie:). Przyszłe Mamy pewnie w większości mają swoje preferencje nawet jeśli się do tego nie przyznają, żeby nie było potem głupio, że chciały córeczkę a tu się synuś pojawił, powtarzając sobie na głos i w duchu „Najważniejsze, aby było zdrowe”. Wedle powiedzenia „syna chowa się dla innej kobiety, a córę dla siebie” niejednej Mamie marzy się pewnie parka:), tylko tyle że decydujący głos ma tu natura…

Niewątpliwie do tych własnie Mam należałam, chociaż słowo „marzy” nie do końca oddaje moje odczucia. Miałam starszego brata, moja Mama miała starszego brata i jakoś tak zawsze myśląc o rodzinie wyobrażałam sobie siebie z dwójką dzieci: chłopcem i dziewczynką. Tak, „wyobrażałam” to dobre słowo. Z wiekiem to wyobrażenie bledło, wiedząc, że zajść w ciąże to nie tak na zawołanie, a już na pewno nie na zawołanie jest wybór płci potomka. Gdy dowiedziałam się, że zaszłam w drugą ciążę bardzo się starałam do tego wszystkiego nabrać dystansu, niczego nie oczekiwać i na prawdę było dla mnie i jest najważniejsze to by dziecię było zdrowe. Ciuszki po Wojtku czekały na tę informacje i nie wybiegałam niczym w przyszłość nawet w myślach. Niestety, nie można tego wszystkiego powiedzieć o moim otoczeniu… Zaczęło się niewinnie od głupich wróżb wahadełkiem – na bank córa:), a potem stało się to życzeniem wszystkich do okoła. Teściowa wygrzebała podczas porządków ubranka dla dziewczynki, Babcia zakupiła różową koszulę nocną dla mnie:) i wszędzie tylko słyszałam „trzeba wierzyć, będzie dziewczynka”. Nikt tylko nie pytał mnie o zdanie, jak raz podjęłam temat, że w sumie fajnie by było mieć drugiego chłopaka – bo chłopcy to takie proste istotki – ciuchcia, autko, spodnie, bluza i z głowy:), zostałam zbombardowana: „no co ty nie chciałbyś dziewczynki czesać, stroić”. Tak sobie wtedy pomyślałam, żebym nie chciała i wolę po raz 50 oglądnąć bajkę „Auta” niż bajki o Barbie. Widocznie moja intuicja coś mi podpowiadała, bo jak w gabinecie lekarskim położyłam się na łóżku i lekarka rozpoczęła badanie USG nie było wątpliwości, że przytrafił nam się drugi urwis. Uśmiechy z naszych twarzy nie schodziły przez dobre pół godziny po pobadaniu, a z naszych ust wydobywało się jedno hasło: „ale numer”:))). Czy byłam rozczarowana? NIE, absolutnie nie! Byłam zaskoczona, bo przez to całe gadanie i przez te całe wyobrażenia nie tego się spodziewałam. Zabawa dopiero zaczęła się, kiedy ta nowinę przekazaliśmy rodzinie:). Teściowa stwierdziła, że nie uwierzy dopóki się nie urodzi, a moja Babcia, że jest grzesznikiem, skoro Pan Bóg jej nie wysłuchał, bo ciągle modliła się o córę dla mnie:). Jedynie moja Mama od początku podzielała mój dystans do tej sprawy i kiedyś stwierdziła, że skoro czuję się tak samo jak w pierwszej ciąży, a ładnie wyglądam to będzie drugi chłopak – no i miała rację, przynajmniej co do chłopca.
Teraz intensywnie myślimy nad imieniem i na każdym kroku dostrzegamy samem plusy tej sytuacji, a moja wyobraźnia pracuje nad nową wizją naszej rodziny i faktem, że z trzema chłopami pod jednym dachem prawdopodobnie osiwiej przed piędziesiątką:)