Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

13 DNI DO PORODU – PORÓD NATURALNY CZY CESARKA?

SHARE
, / 2007 13
No to zostało 13 dni do wyznaczonego terminu porodu – zaczynam się powoli stresować. Brak świadomości jest jednak piękną sprawą. Przy pierwszym porodzie nie wiedziałam czego się spodziewać, jak to będzie, wiedziałam, że chce aby poród odbył się naturalnie i też tak było. Tak niewiedza jest piękna…

Mój poród należał do szybkich, na co nie do końca byłam przygotowana psychicznie i fizycznie. W efekcie nie zaliczam tego zdarzenia do pozytywnych wspomnień. Mimo iż mówi się że kobieta z czasem wypiera wspomnienie „tego” bólu, to na samą myśl o przeżyciu tego jeszcze raz przechodzą mnie ciarki.
Myślę, że jestem dalej zwolenniczką porodu naturalnego, chociaż nie tak już zaciętą. Wciąż uważam, że natury nie powinno się bez powodu poprawiać, ale ta Natura miała chyba nie równo pod sufitem jak to wymyślała. Po przeżyciu porodu naturalnego łaskawszym okiem patrzę na kobiety, które chcą cesarkę „na żądanie”. 
Wciąż jednak chcę porodu naturalnego, bo:
– maksymalnie przeraża mnie znieczulenie – konkretnie chodzi o tą igłę wbijaną w kręgosłup,
– krócej trzymają cię w szpitalu
– szybciej dochodzi się do siebie
Nie ukrywam jednak, że gdzieś tam w mojej głowie kusząca jest „cesarkowa” wizja porodu. Wielu lekarzy jest zwolennikami porodów naturalnych w imię zasady natura wiedziała co robi (na pewno?:)) często się słyszy, że nawet szpital jest pro naturalny i cesarka to ostateczność. Koleżanka moja kiedyś stwierdziła (po dwóch porodach naturalnych), że nie wyobraża sobie cesarki, bo tak czuje, że urodziła dziecko. Coś w tym jest, siostra koleżanki zażyczyła sobie cesarkę, zapłaciła 3000 zł, umówiona była w klinice w danym dniu, po godzinie było po wszystkim, nie wielka blizna poniżej linii bikini i już – czy można tu mówić o trudach porodu, w ogóle o porodzie? Cesarka to raczej operacja. Z drugiej jednak strony czy kobiety, które cesarkę miały bo musiały, mają czuć się gorsze, bo nie doświadczyły „męczarni” porodu naturalnego.
W sumie to nieważne jak, byle by dziecko i Mama były zdrowe i nawet po największych trudach wszystko skończyło się dobrze.