Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

PAN NIETYKALSKI

SHARE
, / 1101 0
Wiem, że są takie dzieci, które potrafią w miejscu usiedzieć przez 2 godzinny bawiąc się jedną zabawką, które przychodząc w gości siedzą przy Mamie i nie specjalne interesują się otoczeniem. No cóż moje najstarsze dziecko takie nie jest, ktoś mu wkręcił śrubkę w pupkę i dziennie z samego rana ją mocno nakręca. Jaki jest tego efekt? siniaki, strzaskane kolana, łokcie, rozbite wargi i w sumie to niby nic takiego problem pojawia się gdy trzeba zobaczyć, odkazić, przemyć lub wybrać się do lekarza wtedy jest pisk wrzask z serii „obdzierają mnie ze skóry”…
Bo mój Wojtek jest nietykalski i nie chodzi o to, że nie da się na co dzień dotknąć czy się nie przytula oj przytulas z niego jest duży, ale jak dotknie go ktoś obcy z znienacka, to jest wrzask i płacz. Powinno mnie to cieszyć, bo z nikim obcym mi nie pójdzie, tylko taką samą reakcję mam, kiedy Wojtek coś sobie zrobi i nie chce pokazać nawet mi, nie mówiąc już o lekarzu. I w taki oto sposób spędziliśmy pewnego niedzielnego popołudnia 2,5 godziny na ostrym dyżurze okulistycznym, prosząc, grożąc, błagając, krzycząc, obiecując, żeby tylko dał się zbadać przez lekarkę, która w przemiły sposób co 5 minut straszyła mnie szpitalem i operacją. W końcu przy użyciu niestety siły (gdy Wojtek od płaczu już z nich opadał) udało się zajrzeć do oka i po tygodniu zakrapiania antybiotykiem oczko się wygoiło. Raz jak Wojtuś wywalił się na placu zabaw i zdarł kolano, Babcia chciała mu to przemyć wodą, narobił tyle krzyku, że wszystkie dzieci z placu uciekły. Wszytko trzeba myć, odkażać i zaglądać albo na spaniu albo siłą. I jak się ostatnio okazało nawet w nocy nie ma spokoju, bo Wojtek to straszna wiercipięta i w nocy wędruje po całym łóżku. Kilka dni temu podczas tych akrobacji uderzył się zębami w barierkę, która miała go chronić przed wypadnięciem i spadł z łóżka. Przy akompaniamencie krzyku i pisku wypłukałam zakrwawioną buzię i zobaczyłam rozcięcie na dziąśle. Niestety rano po przebudzeniu okazało się, że jest poważniej, bo warga Wojtka wyglądała jakby ktoś mu za dużo botoksu wstrzyknął. Dramat! opuchlizna, zdarte dziąsła i ruszająca się jedynka. Zobaczyć  – NIE, przyłożyć lód – NIE, wypłukać wodą – NIE. O dentyście nie ma mowy i tak by nic nie powiedział z taką opuchlizną. I teraz czekam nie śpiąc po nocach, karmiąc papkami, unikając wszystkiego do gryzienia, karmiąc lodami z jogurtu w nadziei, że się zagoi i ruszanie ząbka wynika z opuchlizny. Wizyta u dentysta i tak nas czeka co spędza mi sen z powiek:(
A na pocieszenie wchodzę wczoraj do sypialni, a młodszy leży w poprzek łóżka, dodatkowo położna podczas mierzenia Pawła stwierdziła, że od razy widać że będzie nietykalski. Po prostu świetne z nietykalską, wiercącą się 24/h dwójką szybko w wariatkowie wyląduje…