Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

KONIEC BLOGOWEJ CISZY

SHARE
, / 1006 0
No i zrobiła się dwumiesięczna przerwa w blogowaniu… przyczyn jest wiele, przede wszystkim zmiany. Intensywny powrót do pracy, ciągła walka z przedszkolnymi zarazkami, problemy osobiste plus niechęć do pisania o niczym czy o byle czym sprawiły, że zrodziły się w mojej głowie duże wątpliwości w sensowności prowadzenia dalej bloga. Kilka jednak maili, rosnąca statystyka i polecenia na forach dały mi nadzieję, że komuś się moje wypociny przydają…

Więc wracam, na razie trochę z byle czym:), bo bycie podwójną pracującą mamą to jazda na całego. Wiele codziennych wyzwań i przedsięwzięć. Starszy chodzi do przedszkola, niestety bez wielkiego entuzjazmu, w samym przedszkolu jest ok, do tego stopnia, że Pani jest zachwycona, a ja po przyjściu do domu mam sajgon – wybuchający wulkan energii. Mój syn po prostu jest w przedszkolu grzeczny i spokojny, a to drugie do niego nie pasuje i w imię zasady, że gdzieś trzeba energię wyładować obrywa się Mamie po pracy:). Młodszy powrót Mamy do pracy zniósł całkiem dobrze, nie wielkie problemy mieliśmy ze stałymi posiłkami, ale za to Babcie sobie owinął wokół palca:). A biorąc sobie za wzór wszędobylskiego starszego brata od dwóch miesięcy jest raczkująco mobilny, a po ukończeniu ośmiu miesięcy horyzont zmienił na pozycje stojącą:). Wszystkie skoki rozwojowe napawają rodziców oczywiście dumą i serią fotek, ale najbardziej ucieszyła mnie u Pawła umiejętność siedzenia, bo egoistycznie do tego podchodząc odciąża to mój biedny kręgosłup i ręce:). Doczekałam się wspólnych cudnych braterskich kąpieli i posiłków przy stole w krzesełku, a nie na kolanach:), łatwiej jest też z ubieraniem szczególnie jak Paweł odbiera ze mną brata z przedszkola.
Generalnie jeszcze kilka miesięcy i może w końcu nawet się wyśpię:), a pojęcie „wszytko przy jednych pieluchach” będzie mi bardzo bliskie:).