Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

, / 2177 1

Mama pracująca – życie po urlopie macierzyńskim

Zajmując się dzieckiem w domu myślałam, że nie ma nic bardziej irytującego niż brak zrozumienia trudów macierzyństwa. Teraz myślę o sobie "mama pracująca"..
SHARE

Ścisłą opieką otaczałam mojego pierworodnego 18 miesięcy zanim wróciłam na poważnie do pracy.  Z nostalgią wspominam mój wpis z tego okresu jak dziwnie się czułam będąc mamą na placu zabaw wśród babć i jak postrzegana byłam jako mama „nic nie robiąca” . Teraz myślę o sobie „mama pracująca”, jak tylko Paweł skończył pół roku powrót do pracy stał się nieuniknionym faktem. Przy dwójce dzieci to wyzwanie, praca, dom i całkiem niepostrzeżenie z mamy „nic nie robiącej” stałam się mamą „nie zajmującą się swoimi dziećmi”.

Tak źle i tak nie dobrze, nasze społeczeństwo trudno jest zadowolić. Jeśli Mama wybiera opiekę nad dzieckiem to jest TĄ, która siedzi w domu i ogląda seriale, nie jest istotna przyczyna takiego stanu (wybór, brak miejsca w żłobku, brak babci), ale fakt, że cały dzień siedzi w domu i zapewne nie wiele robi. Jeśli jednak postawi na „karierę” również niezależnie od powodu to po prostu jest wyrodną matką która nie wychowuje swoich dzieci. Wnioskując po uwagach padających w moim otoczeniu, to moje dzieci funkcjonują tylko 7 godzin w ciągu dnia (tyle spędzam w pracy) poza tym czasem unoszą się w nikomu nie znanej czasoprzestrzeni. Dodatkowo jeszcze są prawdziwymi geniuszami same się karmią, ubierają, kapią, usypiają, noce przesypiają, po prostu wracam z pracy siadam na kanapie otwieram gazetę i w spokoju i ciszy delektuję się lekturą.., hmmm zaraz to nie ta bajka:) Ja wracam z pracy i kursuję z jęzorem na wierzchu między jednym a drugim, kuchnią a łazienką i pokojem dziecięcym licząc na 5 minutowy łyk kawy na kanapie i pełna nadzieję że po uspaniu miną co najmniej dwie godziny zanim któryś w mało subtelny sposób zakomunikuje brak błogiego i głębokiego snu. Rano świat nie staje się piękniejszy, uprasować, ubrać, nakarmić, spakować, umyć zęby, zawieźć do przedszkola, do babci itd… pięć dni w tygodniu… jakie pięć? chyba siedem, zaraz w weekend to JA w końcu zajmuje się dziećmi, bo przecież nie idę do pracy:) A praca? jaka pracy, w pracy Mama pracująca odpoczywa plotkuje i pije kawę i w żadnym wypadku się nie męczy.

Dlatego słysząc komentarze, pytania typu: „kto zajmuję się dzieckiem”, „babcia ci dzieci chowa”, „w pracy sobie przynajmniej odpoczniesz”, „mało czasu im poświęcasz” myśli histeryczno -mordercze władają moim umysłem i zapewne ciśnienie krwi wzrasta do wysokiego krytycznego poziomu. Bo doba ma 24h i dzieci wymagają opieki przez całą dobę. I zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że mama pracująca ma się gorzej. Bo do Babci, niani czy przedszkola trafia dziecko ubrane, najedzone z przygotowanymi rzeczami na zmianę, jest wypoczęte, grzeczne i pod opieką osoby która ten czas ma zarezerwowany dla niego. Rodzicom zaś przypada druga odsłona „małych potworków”, zmierzłe, zmęczone, do mycia, karmienia, egzekwowania porządku, kontrolowania nowych zachowań nabytych poza domem kontra własne zmęczenie plus prace domowe.

Będąc mamą zajmującą się dzieckiem w domu myślałam, że nie ma nic bardziej irytującego niż brak doceniania i zrozumienia trudów macierzyństwa, myliłam się znacznie bardziej irytuje brak doceniania i zrozumienia dla mamy pracującej. Mimo pracy znajduje czas dla zabawę, naukę, z moimi urwisami a czas który spędzają beze mnie uczy ich tylko samodzielności, rozwija ich społecznie i emocjonalnie. Warto uświadomić sobie, że zawód „MAMA” to etat całodobowy i łącząc go z pracą tak naprawdę dokładamy sobie kolejny etat w totalnie wirtualnym czasie, dlatego jako mama pracująca hyle czoła i podziwiam każdą mamę w takiej właśnie sytuacji!:)

promocja mleka enfamil 1200

  • http://kahlan84.blogspot.com/ Kahlan84

    Ja jestem mamą w sytuacji trzeciej, czyli z dzieckiem i z działalnością. I albo jest, że nie pracuję, bo w piaskownicy przecież siedzę, że praca na działalności w domu, to taka fajna, bo robię co chcę kiedy chcę – taaa zlecenia same się znajdą i zrobią, czyli mam na nie czas gdy Młodszy śpi, jest 3 godz w klubiku i wieczory, a mieszkanie, obiad samo się nie sprzątnie, nie upierze i nie zrobi. Oczywiście płaci mi abstrakcyjny byt a ja nie robię nic, albo mąż mnie utrzymuje. I ogólnie ani nie jestem w pracy, ani z dzieckiem i mało komu to pasuje, ale już się tym przestałam przejmować, jestem z dziećmi i to się liczy, doświadczenie zdobywam i wychodzę na plus, a jak mały pójdzie do przedszkola, będę mogła poświecić więcej czasu na pracę i mieć ten plus większy lub za etatem się rozejrzeć. Ważne, że nam dobrze. Pozdrawiam