Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

, / 1169 0

Dwu i pół latek w przedszkolu

Mamy drugiego przedszkolaka:)
SHARE

Wakacje już za nami (intensywne i udane) a wraz z początkiem roku przedszkolno/szkolnego niespodzianka – nasz równo dwu i pół latek w przedszkolu.

Dosyć niespodziewanie gdyż nasz Pawełek urodził się o 4 dni za późno aby przedostać się przez oficjalny system informatyczny. Za poradą i uprzejmością Pani Dyrektor złożyłam w lipcu podanie i trafiliśmy na kolejkę oczekujących. I szczerze to miałam nadzieję, że może w połowie roku zwolni się miejsce, a tu już czwartego dnia telefon że takie są. Cóż niepewna radość z paniką – to chyba dobre określenie moich uczuć. Panika bo to tylko dwu i pół latek w przedszkolu! Ledwo gada, nie byliśmy na zajęciach adaptacyjnych, nie przygotowywaliśmy go psychicznie, no i czas prawie osiem godzin (odbiór chłopków na raty przewyższa nasze możliwości czasowe). Mała iskierka jednak gdzieś tam się pojawiała. No bo nasz dwu i pół latek przedszkole znał, bo przez cały roku odprowadzał i odbierał starszego brata, ba nawet nieraz chciał zostawać. W przedszkolu po 13 (poza godzinami płatnym) i z rana mamy łączone grupy co oznacza towarzystwo starszego brata. Na brak samodzielności tez nie mogę narzekać, Pawełek sam je i sam korzysta z toalety. To wszystko napawało optymizmem, ale lęk i obawa niestety temu towarzyszyła. Oczywiście pierwszy dzień był bajeczny, Pawełek się pożegnał i poleciał zadowolony do zabawek. Nie wiem czemu w ogóle rodzice obawiają się pierwszego dnia w przedszkolu, w poradnikach powinni tłustym drugiem przestrzegać dopiero przed drugim i następnym:). W pierwszym dniu nasze dziecię idzie dumne, ciekawe z zainteresowaniem, to ten drugi dzień jest dniem pod tytułem „nie chce bez mamy i codziennie”. U mnie w obu przypadkach tak było, w drugi dzień ryczałam jak bóbr, że moją pociechę zostawiłam płaczącą na pastwę losu samą w przedszkolu. I niby człowiek wie, że  to normalny proces i naturalna reakcja, a jednak gdzieś tam w sercu myślę że nie jeden rodzic przeżywa to równie mocno co pociecha.

Na razie po tygodniu nasz dwu i pół latek w przedszkolu radzi sobie świetnie. Pani jak i Paweł twierdzą że nie płacze i bardzo ładnie się bawi i bardzo szybko się odnalazł (przedszkolny plac zabaw na pewno miał w tym dużą rolę). Wciąż jednak sam moment pozostania w przedszkolu sprawia nam trudność, małą przylepę ciężko odkleić, ale ponoć płacz trwa dosłownie chwilę (starszy brat potwierdził). Przy odbiorze są już tylko opowieści co on to dzisiaj nie robił:).