Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

PODGRZEWACZE

SHARE
, / 906 2

To taki małe cuda techniki, co podgrzewają mleko w kilka minut (nawet bez wody), utrzymują temperaturę tyle ile chcemy, podgrzewają jedzonko, a nawet sterylizują smoczki i butelki – dużo tych funkcji🙂. Ułatwia życie na pewno, pytanie tylko czy warto go kupić i ile na niego wydać? Jestem matką karmiącą i przez pierwsze pół roku to urządzenie na pewno było mi zbędne, nawet jak wprowadziłam stałe posiłki to z tradycyjnym podgrzewaniem w kąpieli wodnej nie było za dużo kłopotu. Po 7 miesiącach jednak postanowiłam ambitnie przygotowywać małemu na wieczór kaszkę na własnym mleku i tu mój błogi spokój był regularnie zakłócany, bo osiągnięcie temp. 40 stopni okazało się nie lada wyzwaniem. Albo mleko było za chłodne, albo o zgrozo je przegotowałam, a gdy popisałam się mega zręcznością i butelka mi się wywróciła w garnku i całe odciągnięte mleko poszło do… to nie wytrzymałam i postanowiłam się rozglądnąć za tym magicznym urządzonkiem.
Trochę poszperałam po internecie (jak zwykle rozbolała mnie głowa od możliwości wyboru) i przyjęłam pewne kryteria:

– niedrogi, bo nie będzie on eksploatowanym maksymalnie, więc nie widzę potrzeby wydawania kasy na drogi, firmowy podgrzewacz,
– zgrabny, poręczny – kolejny rzecz, która zajmie miejsce na moim i tak niedużym kuchennym blacie,
– możliwość podłączenia w samochodzie – często wyjeżdżamy na całe dnie, weekendy, więc rozwiąże to problem podania ciepłego posiłku małemu.
No i kupiłam, podgrzewacz „no name” w dodatku okazyjnie, bo używany, (ale prawie jak nowy) za pół ceny (ok. 30 zł) w moim mieście (za przesyłkę nie płaciłam) i jestem bardzo zadowolona. Teraz przed kąpielą nastawiam mleko na 45 stopni, w spokoju przeprowadzam wszelkie zabiegi pielęgnacyjne i potem rozrabiam kaszkę na kolacyjkę.
Podgrzewacz o dziwo przydał się matce karmiącej naturalnie, bo zakup ten przypisywany jest zazwyczaj w przypadku karmienia sztucznego. Ale chyba tylko pozornie, moje dwie koleżanki, które karmią od początku mlekiem modyfikowanym nie używają wcale tego „cudu techniki”, jedna podaje mleko małemu chłodne, a druga opatentowała sposób z termosami. Dzieci karmione sztucznie zazwyczaj szybciej przesypiają noc, więc szybciej kłopot nocnego karmienia mija. Gorzej ma mama, która musi odstawić dziecko od piersi, a ono wciąż domaga się dwóch posiłków w nocy o temp. mleczka mamy🙂, wtedy taki podgrzewacz na pewno pomaga nie przerywać snu na zbyt długo.
Podsumowując:
– podgrzewacz pokarmu na pewno ułatwia życie karmiącym mamą (sztucznie i naturalnie), ale nie jest to wydatek konieczny,
– jeśli będziemy wykorzystywać podgrzewacz do maximum (karmienie nocne, dzienne) warto zainwestować w nowy, jeśli sporadycznie (jak ja w zasadzie raz dziennie) używany czy nie markowy tez się sprawdza.
– koniecznie trzeba zmierzyć czy na pewno nada się do butelek, których używamy,
– jeśli mamy taką potrzebę to warto wybrać taki z przełącznikiem do auta,
– przydaje się też miseczka w zestawie, kiedy pociecha nie zjada całego słoiczka, czy podgrzewamy domowy obiadek.