PASSWORD RESET

Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

NOCNIKOWANIE cz. I – „NOCNIKOWANIE NIE JEST TRENDY”

3.44K 2

„Biedny ja jestem, odstawili mnie na dwa lata w kąt i nikt nie chce mnie używać” – tak pomyślałby nocnik, gdyby umiał myśleć :). Bo w naszych czasach nocnikowanie nie jest trendy, a mama, która się tego podejmie wręcz nie potrzebnie stresuje dziecko. Przeglądając w necie „Kalendarz pierwszego roku” około 8 miesiąca natknęłam się na wpis „Przygotuj się na to, że starsze pokolenie może was namawiać, byście zaczęli sadzać synka lub córeczkę na nocnik” no i dwa dni później wizyta mojej teściowej potwierdziła tę tezę. Czyżby znowu konflikt pokoleń na horyzoncie? Do konfliktowych osób nie należę i rozum swój mam i czasem lubię go użyć🙂, więc swoim sposobem postanowiłam przeanalizować problem zanim podejmę decyzję.

Mamy dwie strony medalu, po jednej argumenty to:

– nocnikowanie przed ukończeniem 2 lat jest bezcelowe i powoduje u dziecka niepotrzebny stres,
– układ nerwowy dziecka nie jest wystarczająco dojrzały, by maluch mógł zdać sobie sprawę, że chce mu się siusiu, świadomie powstrzymać się i nasiusiać do nocnika.
Brzmią całkiem sensownie, więc rzeczywiście, po co dziecko narażać na stres już w tak młodym wieku. Co na to druga strona? Teściowa wychowała czworo dzieci, moja mama dwójkę i do roku czasu pozbyły się problemu pieluch. I to zdecydowanie mocny argument, bo pochodzi z doświadczenia. Czy ja albo mój mąż byliśmy zestresowanymi dziećmi, trudno powiedzieć, że pamiętam, z opowieści i na zdjęciach na zestresowanych nie wyglądamy🙂.
Wygląda na to, że nocnikowanie to trudny orzech do zgryzienia. Zadałam sobie pytanie: skoro udało się mojej mamie i teściowej to, czemu mnie się ma nie udać, co takiego było wtedy, że ich próby kończyły się tak szybkim sukcesem, a teraz nie ma to sensu? Odpowiedź nasuwa się sama: tetra. Daleka jestem jednak od stwierdzenia, że używanie pampersów czyni z nas matki leniwe, ale wygodne na pewno. Pieluchy tetrowe natomiast czyniły z naszych matek matki zdeterminowane, bo każda z nas, która chociaż raz użyła tetry, wie ile to zachodu. Oprócz tego, pieluchy tetrowe ponoć sprawiają, ze maluch bardziej niż w pamersach odczuwa, ze jest mu mokro. Ponoć, bo mój szkrab obojętnie czy ma tetrę czy pampersa jest mu wszystko jedno🙂. Przeanalizujemy jednak argumenty przeciwników, co z tym stresem związanym z wywieraniem presji i okazywaniem niezadowolenia z niepowodzenia, czy na tym właśnie polega nocnikowanie?. Gdy nasze dziecko stawia pierwsze kroki, to okazujemy dezaprobatę jak się przewróci?, raczej nie. To samo dotyczy sikania do nocnika, chwalimy, kiedy siku wyląduje w nocniku, ale kto mówi o niezadowoleniu jak się nie uda? A jak wyczytałam w tym samym „kalendarzu” aprobata to najlepsza zachęta do zdobywania umiejętności. Pozostaje jeszcze ten układ nerwowy, przez który dziecko świadomie nie powstrzyma sikania, żeby nasikać do nocnika, tylko czy na początku na pewno o to chodzi? Wiadomo, że nie można oczekiwać od 8 miesięczniaka, że zawoła „si, si” i wskaże nam nocnik, ale skoro kilku dniowe dziecko jesteśmy wstanie nauczyć, kiedy jest dzień, a kiedy noc poprzez zachowanie pewnego rytuału, to czy siadanie na nocnik i chwalenie go za każdym razem jak coś się w nim znajdzie nie odniesie w końcu też oczekiwanego efektu?
Decyzja została podjęta🙂, zaopatrzyłam się w nocnik i zaczęłam naukę, bez presji, bez stresu kierując się zasadą „a nuż się uda”, a żeby nie zanudzać o wynikach napiszę w kolejnym wpisie o nocnikowaniu.

Leave A Reply