Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

MAŁY BAŁAGANIARZ

SHARE
, / 971 0
Zawsze uważałam, że w dziedzinie sprzątania, facetów można podzielić na trzy kategorie: notorycznych leni bez zaszczepionej umiejętności sprzątania, pedantów, którzy jakby mogli to by sobie miotłę do pupy włożyli, i takich, co i może umiejętność sprzątania posiadają, lecz nie kwapią się by z niej korzystać. Odkąd mój mały mężczyzna opanował sztukę poruszania, mam wrażenie, że problem ten mocno wynika z cech płciowych niż z wychowania🙂. Gdyby odbywały się zawody w szybkości bałaganienia, zapewne zgromadziłabym dzięki mojemu synkowi parę pucharów.

Zawsze skłaniałam się raczej w kierunku pedantyzmu w kwestii sprzątania, chociaż życie to podejście szybko zweryfikowało, ale odkąd w domu pojawił się „mały syfiarz” (tak pieszczotliwie nazywam Wojtusia) sprzątanie zmieniło się w istne syzyfowe prace. Jednego dnia odkurzam, drogiego wygląda jakbym nie robiła tego przez tydzień, ciągle jest cos rozlane, opalcowane, nie mówiąc już o wszechobecnych zabawkach, które znajdują się zawsze tak gdzie nie powinny, mimo iż wcale Wojtek nie ma ich tak dużo. W mądrej książce wyczytałam, że to normalne, że dziecko w ten sposób się rozwija, ale trzeba jednak to posprzątać, bo jak jest przyjemność bałaganienia w nieposprzątanym pomieszczeniu. Postanowiłam jednak „wbrew naturze” zaszczepić jakieś umiejętności robienia porządków u przyszłego mężczyzny. Dziennie wspólnie sprzątamy jego zabawki do kosza, nauczyłam go nie grzebania w cudzych szafkach (w domu mógł, na szczęście szybko się znudził), nie zrzucania rzeczy ze stolika. Mimo to, pół godziny po jego przebudzeniu w domu wygląda jakby przeszło małe tornado, w gościach to potrafi nabrudzić własnymi zabawki, tak, że zawsze muszę pamiętać jakie wzięłam i pół godziny przed wyjściem rozpocząć ogarnianie po moim smyku. Czy jestem, więc na straconej pozycji i czeka mnie przyszłość, w której cudem będzie poskładana koszulka w szafie, czy brak pustego kartonu po mleku w lodówce? Na razie zostaje mi wieczne latanie z tą miotłą w tyłku🙂 i ciągłe powtarzanie „sorry za bałagan”.
Post troszkę stronniczy, ale nie mam doświadczenia z małymi dziewczynkami🙂.

Napisz Odpowiedź