Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

TELEWIZJA – SAMO ZŁO?

SHARE
, / 1818 5
Zaglądając do poradnika dla rodziców, czy oglądając program poświęcony wychowaniu zawsze, jeśli chodzi o telewizor pada jedno stwierdzenie – telewizja jest bee i jeszcze raz bee…. Dzieci do trzeciego roku życia nie powinny oglądać telewizji w ogóle i tu lista argumentów za jest spora: „tępe warzywo”, otyłość, agresywność, lęki, opóźnienie w rozwoju, osłabienie wyobraźni, brak zdolności do samodzielnej zabawy, osłabienie więzi rodzinnych, wątpliwe wartości itd. Aż włos się jeży na rękach, jaką to krzywdę wyrządzamy naszym dzieciom puszczając im bajki na szklanym ekranie. Tylko czy na pewno taki diabeł straszny? Zamiast kierować się poradnikowymi teoriami, postanowiłam rozglądnąć się za praktyką i obserwacją tego złożonego zagadnienia🙂.

W naszym domu stoi jeden telewizor, który przed urodzeniem dziecka, był często załączony – po prostu leciał w tle…Wiadomości, Discovery czy muzyka, jak byłam w ciąży ciągle tylko dogryzaliśmy sobie „jak będzie maleństwo to się skończy…” I skończyło się, ale w zasadzie na chwilę…. Początki były proste, małe dziecko dużo śpi, więc sporadyczne oglądanie w ciągu dnia nie było problemem, szczególnie, że nie chcieliśmy chodzić na palcach w trakcie dziennej drzemki malucha. Później jak tylko szkrab wyczaił telewizor, zaczęła się słynna hipnoza🙂, więc jak przykładni rodzice użyliśmy dużego wyłącznika. Efekt był taki, że jak nasze maleństwo gdziekolwiek zobaczyło załączony telewizor, to była to dla niego atrakcja na miarę lotu w kosmos. Pomyślałam sobie no chyba nie mogę z dziecka robić jaskiniowca, a z siebie wariatki i prosić o wyłączenie kolorowego pudła wszędzie gdzie tylko się pojawię. Telewizor, więc po części wrócił w domu do łask, zaskoczona byłam jak mój syn przeszedł z tym do porządku dziennego i migający ekran przestał być jakąkolwiek atrakcją. Teraz przyznaje się bez bicia, puszczam mojemu synkowi bajki, takie dla małych dzieci, oglądamy też taneczne teledyski i z Wojtka zrobił się dzięki temu niezły tancerz. A co z tymi argumentami? No cóż, mówi się, ze dzieci biernie oglądają telewizję, spalając przy tym mniej kalorii niż nie robiąc zupełnie nic:) – nie mogę do końca się z tym zgodzić. Wojtuś telewizje ogląda czynnie, „podniecając się” jak zobaczy krowę czy psa nie mówiąc już o autach, staram się żeby to było aktywne zajęcie, dyskutuję z nim o tym, co jest na ekranie, śpiewam i opowiadam. Oglądanie telewizji nie powoduje u nas także braku ruchu, czy innych zabaw, Wojtuś nie ma też problem z samodzielną zabawą i nasze więzi rodzinne na tym nie cierpią, oglądanie z tatą różnych aut jest dla niego nie małą frajdą. Nieprawdą jest to, że oglądanie telewizji psuje wzrok, powoduje zmęczenie oczu to na pewno, ale moja pociecha nie robi tego nonstop i 5 cm przed ekranem. Często jako rodzic popadamy w skrajności z tymi nakazami pedagogów. Szwagierka mojej koleżanki nie toleruje telewizji w ogóle, jej dzieci jak jadą do dziadków na wakacje na wieś, to zamiast biegać po polach siedzą 24h przed telewizorem, bo w domu nie mają. W rodzinie męża, za to rodzice to prawdziwi elektroniczni maniacy, ich dziecko siedziało przed telewizorem ciągle, nawet mieli takie przenośne dvd i na urodzinach smykowi puszczali i mieli dziecko z głowy. Chłopczyk, był zamknięty w sobie, późno zaczął mówić wszyscy zwalali to szklany ekran. Teraz ma 5 lat i jest najbardziej rezolutnym i poukładanym chłopcem, jakiego znam, problemów z mówieniem nie ma, ani z adaptacją w przedszkolu, okularów tez nie nosi. Możecie sobie myśleć, że historią tą usprawiedliwiam to, że puszczam czasem dziecku bajkę, żeby móc zrobić śniadanie czy obiad, czy żeby mieć odrobinę spokoju. Nie chce mieć jednak dziecka, które pójdzie do przedszkola i nie będzie wiedziało, co to Smerfy. Myślę, ze kluczowy wydaje się tu umiar, w naszym domu jest czas na ruch, wspólną zabawę, czytanie, wyjazdy i bajkę, a czy moje teorie okażą się słuszne okaże się za kilka lat. Telewizora z domu nie wyrzucę, ale i do dziecięcego pokoju nie wstawię🙂.