PASSWORD RESET

Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

O KUBKACH NIEKAPKACH Z PERSPEKTYWY CZASU

1.54K 12
O pierwszych dylematach związanych z wyborem i używaniem kubków niekapków już pisałam. Wniosek z nich był jeden: stawiam na różnorodność!. Teraz mogę napisać jak sprawdziła się moja zasada i kilka słów o kubkach niekapkach dopowiedzieć🙂

Przerabiałam kubki z silikonowymi, miękkimi i twardymi ustnikiem, lovi 360, bidony, kubki z rurkami i te z dzióbkami. Zawsze starałam się, aby Wojtek miał wybór i nie przyzwyczajał się do picia z jednego kubka. Oprócz tego przynajmniej raz dziennie uczyłam Wojtka pić ze filiżanki, później szklanki, a Wojtuś sam uczył się pić z kubka rodziców🙂. Kilkanaście mokrych koszulek i plam na dywanie później wysiłek się opłacił! Mój syn samodzielnie potrafił pić ze szklanki w wieku 14 miesięcy. Przyznam się szczerze, że co prawda ciągłe latanie ze szmatą do przyjemnych czynności nie należy, ale wolę to, niż wieczne czyszczenie i wyparzanie tych kubków, które na złość chyba rodzicom mają mnóstwo zakamarków i trudno dostępnych miejsc🙂.
Nie znaczy to jednak, że uważam, że kubki niekapki to chybiony pomysł. W pewnym wieku, szczególnie, kiedy chcemy i możemy uniknąć butelki, podratują nawet największe pokłady cierpliwości u Mamy. Wciąż z dobrodziejstwa niekapka korzystam w nocy, by małego nie budzić żeby się napił ze szklanki i nie rozlać zawartości zanim trafię do jego buzi🙂, czy w samochodzie podczas jazdy. Jednak z pewną ulgą przygotowuje się do wyjścia do babci czy w gości, wiedząc, że nie muszę się martwić czy kubek Wojtka jest akurat czysty, bo po prostu poproszę o małą szklankę🙂.