PASSWORD RESET

Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

STARAMY SIĘ O DZIECKO…

3.57K 1
Tzn. nie w tej chwili, ale można powiedzieć, że byliśmy parą „starającą się”. Tylko co to znaczy? W dzisiejszych czasach, to pokłady nadziei, stres i oczekiwanie, za czasów naszych mam… no właśnie, to w ogóle było coś takiego?.

W naszej rodzinie przybyło nowe małżeństwo, jakiś czas po ślubie na urodzinowym przyjęciu wywiązał się temat, ich przyszłego potomstwa, a raczej jego brak. „Ona jest za chuda, dlatego nie może zajść w ciąże” , „powinna iść do lekarza” przekrzykiwały się ciotki i babki, każda z jakąś mądrością życiową, a ja sobie pomyślałam, że nawet nie wiedziałam, że chcą już mieć dzieci. Na kawie już u osoby najbardziej zainteresowanej (niedoszłej mamy), zapytałam o plany dzieciowe, zaznaczając, ze jak nie ma ochoty na ten temat rozmawiać, to pytania nie było, usłyszałam, że chcą mieć już bobaska:). „I jak na tym polu?” zapytałam „Od dwóch miesięcy nic”, z uśmiechem dodałam „No, ale chyba się nie martwisz?” „No pewnie, że nie..” I bardzo dobrze, bo jak to jest, że jak chcemy już mieć tą istotkę, to od razu, a jak się nie uda to się zadręczamy.

Moja teściowa w ciąże zaszła rok po ślubie, po prostu była i już, moja mama podobnie, nikt nie analizował, decydował, starał się, nie podnosił alarmu, że trzeba się badać. Teraz takie zachowanie jest skutkiem kontroli, większej świadomości, dostępu do informacji i ambicji. Chcemy decydować, kiedy będziemy mieli potomstwo, kiedy jest właściwy moment i to jest ok, tylko rosną nasze oczekiwania, kiedy ich nie spełniamy pojawiają się problemy. Myśmy decyzje podjęli świadomie, po 4 miesiącach bez efektu nie śmiało zapytałam o te efekty  na kontroli u ginekologa, usłyszałam trzy rzeczy, które powinna zapamiętać sobie każda starającą się para:
– staranie się o dziecko to ciężka praca:),
– kobieta może tak naprawdę zajść w ciąże w ciągu 24 h jednego cyklu,
– dopiero po roku współżycia bez zabezpieczenia można zacząć się martwić (o ile niema innych powodów do niepokoju)
Oczywiście nie oznacza to, że nie uda nam się za pierwszym razem, czy po roku coś jest nie tak, ale dobrze mieć jakąś bazę wyjściową:).
Nasza fasolka kazała na siebie czekać prawie rok, nie obeszło się bez fałszywych alarmów, płaczu i w sumie niepotrzebnego stresu. Wszędzie widziałam kobiety w ciąży, wydawało mi się że wszystkie moje koleżanki się spodziewają tylko nie ja. W takiej sytuacji najgorszy jest brak zrozumienia ze strony otoczenia. Jeśli poinformujesz, że chcesz mieć dziecko, to będziesz tematem urodzinowy, jak się go  jeszcze nie spodziewasz. Jak wybierzesz milczenie to będziesz musiała znosi uwagi typu „my to się chyba wnuka nie doczekamy…” czy „kiedy te dzieci..”. Pół biedy jak jeszcze dzieci nie chcesz mieć, to takie komentarze są jedynie denerwujące i irytujące, ale jak chcesz, a nie wychodzi, to po prostu sprawiają przykrość.
Po moich przeżyciach, ja się już raczej nie pytam i nie komentuje, bo to nie moja sprawa, miło by było jakby niektóre osoby zanim wypalą z jakimś tekstem, zastanowiły się czy na pewno nie jest on szkodliwy.
Wszystkim parą „starającym się” życzę cierpliwości i wytrwałości:)

  • http://komiteptol.blogspot.com Komiteptol

    My staramy się o dzidziusia już rok. Równy rok. Niby krótko, a niby na tyle długo, że człowiek zaczyna się martwić. I dzisiaj, kiedy już byłam pewna od jakiegoś czasu. bo nudności. Bo senność. Bo zajady na ustach wyszły mi takie, że 2 tygodnie z nimi walczę… I dzisiaj rano… Po raz drugi w przeciągu całego roku wykonałam test (jestem ostatnia do robienia testów po kilku fałszywych alarmach). Chciałam się upewnić tylko, że się udało. I co? I jedna kreska… W poniedziałek dzwonię do gina umówić się na wizytę i zaczynamy jakieś badania robić. Plus jest taki, że mąż jest chętny na wizytę, więc tyle dobrze… Ale pocieszyło mnie Twoje zdanie, że to niepotrzebny stres był u Was, więc liczę na to, że u nas będzie to samo 🙂 Pozdrawiam, Agata.