Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

MÓWIĘ PO SWOJEMU…

SHARE
, / 875 5
Znacie ten kawał: 3 letni chłopczyk nic nie mówi powodując zmartwienie u rodziców. Podczas pewnego niedzielnego obiadu, rozgląda się po stole i nagle mówi: „Gdzie jest kompot”. Rodzice zszokowani pytają „to ty mówisz, jak to, czemu nic nie mówiłeś wcześniej?”. Na to chłopczyk odpowiada „bo zawsze kompot był”🙂. Nie jest to jednak moje zmartwienie, bo mojemu szkrabowi buzia się nie zamyka, chodzi o to, że stworzył sobie swój własny język, swoje określenia i nie kwapi się do nauki tych właściwych.

Często, gdy dziecko późno zaczyna mówi, obwinia się za to rodziców. Bo nie czytali od małego, bo za mało czasu poświęcają, bo za dużo telewizji dziecko ogląda i można tak wymieniać te życzliwe argumenty. Ja jednak skłaniam się ku teorii, że jest to indywidualna sprawa dziecka. Czytałam, dużo mówiłam od brzucha🙂  i wszystko u nas przebiegało książkowo, ładne gurzenie, gaworzenie, potem było mamamama, tatatata, aż w końcu doczekaliśmy się mama, tata, baba, dziadzia, ciocia. Wzorowo Wojtek opanował naśladowanie zwierząt i zaczął się etap pokazywania na przedmioty w celu zapoznania się z ich nazwą. Zaczęłam jednak wtedy obserwować, że Wojtuś woli posługiwać się „na migi” aby osiągnąć cel i do tego jest bardzo wytrwały. Zamiast powiedzieć  co by chciał, to będzie szarpał mnie za palec tak długo aż wstanę i pójdę za nim. Jak mu powiem, żeby powiedział o co chodzi, to się pofatyguje i pokaże palcem. I nie jest to tak, że spełniam jego zachcianki, nie dając mu możliwości wykazania się werbalnie, jak nie chcę za nim pójść, to np. próbuje sam się wdrapać na krzesło i wtedy i tak muszę ruszy moje cztery litery🙂. Nie mogę jednak powiedzieć, że Wojtuś się nie rozwija, bo ostatnio bardzo wzbogacił swój język, ale o własne określenia:
Prr, prr – pic
Ba – banan
Bu – bułka
Ka – konik
Kkkk – ciepłe lub kawa
Dryrn drryn – auta
Kaka – smoczek
Źuu – wyścigówka
Dandan – schody
Kchch – kocyk, kołdra
Yyyy – kupa, siku, nocnik, pielucha
Chrrchrr – spanie
Mmmm – misiu
Bam bam – wujek
Mogłabym tak wymieniać, naliczyliśmy z mężem około 40! do tego dochodzą określenia nie werbalne (pokazuje na głowę, jak chce czapkę, jak widzi w książce słońce to pokazuje do góry na niebo itd.)
Wojtek ma również ostatnio dwa ulubione określenie bum i ała i jak nie wie co powiedzieć to zawsze ich używa🙂, a wszyscy myślą, że mu się krzywda dzieje i gdzieś się wywalił.
W taki oto sposób bez problemu dogadujemy się z moim synkiem, ale tylko my i zastanawiam się kiedy usłyszę słodko poprzekręcane właściwe słowa🙂.