Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

TATUŚ NA KANAPIE

SHARE
, / 1120 4
Może raczej Tatuś na dywaniku… w jakiejś mądrej książce wyczytałam, że często bywa tak, że tata bardziej angażuje się w opiekę nad swoim potomkiem jak już jest bardziej komunikatywny. Z moich jednak obserwacji wynika, że czasem bywa zupełnie odwrotnie:)

Mój małżonek w pierwszych miesiącach życia naszego małego urwiska stanął na wysokości zadania, przewijał, z rana się zajmował, aby mogła troszkę dospać i przez 8 miesięcy kąpiel była jego przyjemnym obowiązkiem. Z czasem jednak zauważyłam, że im Wojtuś straszy tym nastąpiła rezygnacja z obowiązków na rzecz zabawy, no i kto by tak nie chciał:)?.
Leniwe popołudnie w domu, Tata siedzi na kanapie i ogląda program na discovery, ja przeglądam nowinki internetowe, a Wojtuś zawzięcie bawi się swoim autkami. Nagle zatroskany Tata stwierdza: „Mama, Wojtek jest boso, trzeba mu założyć skarpetki”. Wychylam się za monitora „Do mnie mówisz – bozia nogi dała jak ci przeszkadza, że jest boso to rusz cztery litery i sam mu załóż” skwitowałam. Bo jak to jest, że jak dziecko już samo się porusza, robi bardzo śmierdzące kupy, ma wieczne brudną buzie i ręce to mama jest od wszystkiego, a Tata? A Tata przecież się bawi z synkiem:) i to mu w zupełności wystarczy. Kilka dni obserwacji i poziom irytacji sukcesywnie wzrastał – „Mama, Wojtek siku chce, pić chce, ma brudne ręce, weź mu to bo zaraz sobie coś zrobi”, mogłabym tak wymieniać, taki siedzący Tata na kanapie i wydający rozkazy:). Ale to mój chłop, odpowiem złośliwie, dogadam, pokrzyczę w nadziei, że zorientuje się w czym problem i o dziwo jest poprawa, zauważyłam jednak o zgrozo, że to nie jedyny Tata na kanapie w naszym towarzystwie, to jakaś istna plaga. Nasi znajomi obdziecili się w tym samym czasie i często nasze spotkania są towarzysko-dzieciowe. I na tych spotkaniach siedzą na kanapie wielcy Tatusiowie i wydaja złote myśli: „zesrał się, chyba jest głodny, może go uśpij” i mój faworyt „zrób coś z nim”. Bo chyba takim Tatom się wydaje, ze jak dziecko już jest starsze to opieka nad nim jest mniej wyczerpująca. Ci sami panowie wcześniej na takich spotkaniach nosili na rączkach, przewijali, grzechotki do rączek pchali i chwali się śmieszną minką swojej pociechy, więc ja się pytam: Znudziło się? Ja rozumiem, że teraz zabawa z takim brzdącem jest bardziej absorbująca i wymagająca, ale nie zwalnia to z obowiązków żadnej Mamy, to i Taty też nie powinno. Drodzy leniwi Tatusiowie (mam nadzieje, że to jednak nie reguła:)), rączki nie odpadną jak czasem śmierdzącą pieluszkę zmienicie i wykażecie inicjatywę w umyciu słodkiej buźki waszej pociechy, a zabawa – to w końcu sama przyjemność:)

Napisz Odpowiedź