Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

MAMO! RUSZ TYŁEK DO PRACY

SHARE
, / 1241 15
Nasze społeczeństwo jest dosyć dziwne, z jednej strony wszyscy trąbią o rodzeniu dzieci, ale jak już dziecko urodzisz to czym prędzej wracaj do roboty. Programy ułatwiające powrót Mamy do pracy po zaledwie 6 miesiącach, wątpliwe inwestycje w żłobki i potencjalne nianie, a co jak Mama chce zostać w domu na wychowawczym – to jest darmozjadem na utrzymaniu męża i cały dzień ogląda telewizje śniadaniową i seriale.

Po urodzeniu Wojtusia zostałam w domu na macierzyńskim, po 6 miesiącach (zahaczyłam o wakacje) wróciłam do pracy w wymiarze 1/4 etatu czyli jeden dzień w tygodniu. Przyznam się, że bardzo mi to dopowiadało, nie spieszno mi było zostawiać takiego bąbla w domu, mimo iż zostawał pod opieką Taty lub Babci. Po ukończeniu przez Wojtusia półtorej roku, pomału czułam się odosobniona, tylko jedna koleżanka zdecydowała się i jednocześnie miała możliwość zostać na wychowawczy, rówieśnicy Wojtusia na placu zabaw przychodzili raczej pod opieką Babć niż Mam. Zaczęłam obserwować, że otoczenie, ma problem z Mami, które decydują się zostać w domu, przecież taka Mama nic nie robi cały dzień, tylko opiekuje się dzieckiem i domem – TYLKO! Pozbawiona jest do tego wszelkich zawodowych ambicji i przekreśla swoją karierę. A czy nie jest ambitnie zostać z dzieckiem w domu i je wychować do 3 roku życia, aż gotowe będzie do uspołeczniania się w przedszkolu. Czemu nie ma programów ułatwiającym Mamą powrót po wychowawczym, czemu nie ma godnych dodatków do budżetu domowego, tak aby Mamy nie musiały po macierzyńskim wracać do pracy. 
Wiem, ze każda z nas jest inna, wychodzę z założenia że szczęśliwa Mama = szczęśliwe dziecko. Są Mamy, które powrotu do pracy nie mogą się doczekać, a samorealizacja jest kluczem do ich szczęścia. I są Mamy, które są szczęśliwe mogąc zostać z dzieckiem w domu, ale z powodu braku wsparcia państwa i społeczeństwa nie mają takiej możliwości. Jak mają możliwość, to nie jest to dobrze widziane.
Ostatnio dostałam propozycję większego wymiaru pracy i ją przyjęłam, po części musiałam, po części chciałam. Mimo iż Wojtuś skończył już 22 miesiące i zostaje pod opieką Babci, strasznie to przeżyłam. Nie bałam się, że jest pod złą opieką, nie bałam się, że mały nie da rady (o to byłam spokojna), panicznie bałam i boje się, że coś stracę, coś mi umknie i trudno wyobrazić mi sobie, że mogłabym to przeżywać z pół rocznym bobasem. Z jednej strony wiedziałam, że kiedyś ten moment nastąpi, prędzej czy później, nie wiedziałam tylko, że będzie to moment tak trudny dla mnie.
Temat wychowawczego dostarcza dużo rozterek. Część mnie chciałaby bardzo zostać w domu z moją pociechą, część jest jednak świadoma tego, że w naszych czasach i naszym kraju dwa niezależne źródła dochodu w rodzinie dają pewne poczucie bezpieczeństwa w teraźniejszej chwili jak i w przyszłości. Spokój i poczucie bezpieczeństwa jest równie istotne w wychowaniu dziecka co bliskość i obecność rodziców.
Jak na razie Wojtuś świetnie bawi się u dziadków lub z Tatą, ja z dnia na dzień coraz bardziej oswajam się z nową pracą i sytuacją, próbując pogodzić ją z obowiązkami w domu i prowadzeniem bloga, więc wybaczcie mi jak moje wpisy stracą na częstości oby nie na zawartości:)