Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

KAŻDA CIĄŻA INNA?

SHARE
, / 1385 8
Tak przynajmniej ciągle słyszę, od znajomych, od lekarza, od rodziny. W zasadzie mogłabym się z tym zgodzić, ale w moim przypadku druga ciąża jest inna po względem psychicznym, fizycznym nie wiele się rożni:). Że tak napiszę – rzyganie to samo, zachcianki takie same, bolące biodra czemu nie, niski poziom żelaza w krwi, ale nie narzekam, bo jeśli końcówkę ciąży mam mieć taką jak pierwszą to bardzo chętnie:).
Znacznie różni się za to moje podejście psychiczne i tu mam troszkę wyrzuty sumienia…,bo brak tu tej ekscytacji co przy pierwszej, tak intensywnego przeżywania.

W pewnym senesie moje małe doświadczenie w tej dziedzinie przekłada się na większy spokój, nie panikuję przy najmniejszym ukłuciu i obawa o zły przebieg jest znacznie mniejsza (chociaż zawsze gdzieś się czai), ale nie ma już tej fascynacji. Nie śledzę w necie kalendarza mojego przyszłego maleństwa dzień po dniu, nie wczytuję się ile ma centymetrów i jak się rozwija, nie przeszukuję internetu w celu pochłonięcia jak największej wiedzy. Szczerze między jedną, a drugą wizytą w łazience w celu zwrócenia własnie zjedzonego posiłku i ciągłej walki z ogarniającym mnie zmęczeniem w mojej głowie kłębiły się dwie myśli: „Kto to wymyślił  i „Żeby już było po”. Nawet wizja pozytywów z bycia ciężarówką (pierwsze ruchy, wspólne zabawy z „brzuszkiem”) przyćmione zostają faktem, że niedługo zacznę się toczyć i najłatwiejsze czynności zaczną mi sprawiać trudność, a na samą myśl o porodzie przechodzą mnie ciarki. 
Inną sprawą jest czas, który już nie jest tak nieograniczony jak poprzednio, bo przecież jest już na świecie mały człowieczek, który wciąż potrzebuje dużo mojej uwagi, nie mogę więc rzucić się w objęcia morfeusza kiedy dusza zapragnie i trzeba wykorzystywać rezerwy sił w celu wspólnej zabawy. Jednym słowem ten mały brzdąc w moim brzuszku ma już tam przechlapane:)
Ostatnio jednak mój pesymizm lekko przycichł, na pewno ma coś z tym wspólnego lepsze samopoczucie i pierwsze ruchy, które poczułam w piątek, niedługo również przekonamy się czy to chłopczyk czy dziewczynka, czego nie mogę się doczekać:)
Mam, więc nadzieję, że zbliżająca się druga połowa ciąży będzie bardziej mentalnie pozytywna, myślami jestem w momencie w który będę mogła podzielić się ruchami maleństwa z najbliższymi. Teraz kiedy znacznie lepiej się czuję i nawiązuje kontakt z moim kolejnym potomstwem, trochę mi wstyd za brak entuzjazmu w pierwszym trymestrze, bo powinnam się cieszyć, że wszystko jest jak na najlepsze drodze, a nie dramatyzować z nudnościami…