Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

UPOMINACZE

SHARE
, / 982 8

Jak to jest, że ludzie lubią tak upominać czyjeś dzieci. Ostatnio coraz więcej mam do czynienia z taką sytuacją i może to hormony w moim przypadku, ale bardzo mnie to irytuje. Na urodzinach, w odwiedzinach, na placu zabaw, w sklepie, babcie, ciocie, znajomi każdy ma coś do powiedzenia twojemu dziecku, mimo iż Mama stoi dwa kroki dalej.

„A ty się nie wywrócisz jak tak będziesz skał”, „nie jest ci za ciepło”, „nie chce ci się pić”, „a gdzie masz papcie?” „nie za chłodno na krotki rękaw?”- mnie się wtedy ciśnie na usta jedna odpowiedź „a co Cię to obchodzi?”. Jak się przewróci, to nie ty będziesz go pocieszać, jak siedząca obok Mama stwierdzi, że jest mu za ciepło to go rozbierze, jak będzie chciał pić to przyjdzie i poprosi, a jak się przeziębi to Mama będzie w nocy do niego stawać i smarkać nos a nie TY. Więc skąd ta potrzeba wymądrzania się?. Ta grupa osób jest irytująca łagodnie, ciśnienie dźwigają mi dopiero osoby  które upominają moje dziecko: „tak nie wolno robić”, „tego nie wolno dotykać”. Zaznaczyć muszę, że nie chodzi mi o sytuację, kiedy Mama ignoruje totalnie zachowanie swojego dziecka, czy nie ma jej w pobliżu, chodzi mi o sytuacje gdzie ktoś najnormalniej mnie uprzedza w mojej reakcji, po prostu się wtrąca nie dając mi nawet możliwości zareagowania. A ja się zastanawiam jakim prawem ktoś chce decydować co mojej dziecku wolno, a co nie i bez zastanowienia wchodzi w moją rolę. 
Osobiście jako Mama wyznaje jedną zasadę, upominam dopiero wtedy kiedy zachowanie innego dziecka zagraża mojemu i kiedy widzę, że jego Mama nie zauważa tej sytuacji. Dlaczego? bo to nie MOJE dziecko, a każdy ma prawo do wychowywania dziecka według własnych zasad. Abstrahuję tutaj oczywiście od sytuacji zagrażającej życiu, patologii i ignorancji mowa raczej o zwyczajnych rzeczach. To, że twoje dziecko nie lata na bosaka, nie znaczy, że żadne inne nie może, to że nie pozwalasz dziecku skakać i robić fikołki, nie znaczy, że inna Mama nie widzi w tym nic złego. Często wydaje nam się, że nasz model wychowania jest jedyny idealny i żaden inny rodzic nie sprosta temu wyzwaniu, więc musimy go wyręczyć i nakierować. Czy takie komentarze na pewno wynikają z dobrej woli? Bo skoro uważam kogoś za dobrego rodzica to po co zastanawiam się czy dziecko jest odpowiednio ubrane i czy w moim mniemaniu dobrze się zachowuje. Może jednak to ludzka natura, mówiąca podświadomie „wiem lepiej”.
Drogi rodzicu, bądź nie, upominaj więc SWOJE dziecko, a nie twoje tylko w myślach, bo tyle ile dzieci tyle charakterów i modelów wychowania, a każdy ma prawo do własnego. Żadna Mama nie chce źle dla swojego dziecka i dba o niego jak najlepiej nawet jeśli nie tak jak ty.
Mnie spotkania z takimi „upominaczami” po prostu męczą, najgorzej jak ktoś mnie nie zna albo nie ma własnych dzieci, a świdruje dosłownie każdy krok mojego dziecka i komentuje, chociaż chyba gorzej znoszę takie uwagi od najbliższych.

Napisz Odpowiedź