Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

STARSZY BRAT

SHARE
, / 985 6
Jedna z większych obaw jaka towarzyszyła mi podczas drugiej ciąży, to reakcja pierworodnego na nowego członka rodziny. Nasłuchałam się historii o obrażaniu się na mamę, gryzieniu, ciągnięciu za włosy i takie tam. Wojtek należy do uczuciowych dzieci i małych zazdrośników o mamę, ciągle tylko słyszałam, że będę miała przechlapane. Dlatego z radością, ale i z niepokojem oczekiwałam pierwszego spotkania naszych chłopaków…

Drugiego dnia Tata z Wojtkiem przyszli nas odwiedzić do szpitala. W pierwszej chwili Wojtek był bardzo nie pocieszony widokiem jakiś pasków na mojej ręce i szpitalnego łóżka. Ze łzami w oczach stwierdził, że jest tu brzydko i mam z nim iść. Na szczęście Pawełek szybko zwrócił jego uwagę. Jak tylko go ujrzał uśmiech pojawił się na jego buźce, później była chwila konsternacji, spojrzenie na brzuch i odkrycie, że dzidzi tam już nie ma. Potem Wojtek zaczął wyliczyć, że dzidzia ma nosek, rączkę, nogi, następnie z rozbrajającą miną zapytał mnie „jajko?” – „tak, Pawełek to chop jak ty i Tata”. Kolejne zdarzenia przeszły moje najśmielsze oczekiwania, Wojtek stwierdził, że kocha Pawełka i obdarował go buziakiem:))). W zasadzie nie mogło być lepiej. Czekała mnie jeszcze konfrontacja przy karmieniu, w pierwszym odruchu Wojtek stwierdził, że też chce, ale szybkie wytłumaczenie odniosło błyskawiczny skutek. 
Kolejnym wyzywaniem był powrót i pobyt już w domu. Entuzjazm Wojtka w przygotowaniach do odbioru nas ze szpitala było słychać z telefonu na drugim końcu sali:). W domu zachowanie Wojtka się nie zmieniło, chętnie pomaga i obdarza czułościami Pawełka. Do tego jest moją osobistą elektroniczną nianią;), informuje mnie czy Paweł śpi, robi miny, czy płacze:). Jak na razie wszytko poszło gładko, nie wiem czy jestem bardziej w szoku czy bardziej dumna z pierworodnego. Ponoć jednak nie jest to przesądzone i jeszcze może się to zachowanie zmienić, dlatego staram się nie spoczywać na laurach. Każdego dnia poświęcam pewien czas tylko Wojtkowi, angażuje go w pomoc przy Pawle, staram się nie traktować Pawełka jak karty przetargowej do osiągnięcia celu, ani ciągle nie upominać Wojtka – „nie rób tego, bo Pawełek…” Czy mogę to samo powiedzieć o bliskich już podczas pierwszej wizyty usłyszałam: „jak nie chcesz to Babcia da wszytko Pawełkowi”…
Kolejnym ponoć normalnym zachowaniem jest to, że starszy potomek zaczyna zachowywać się jak dzidziuś. Pierwszy kontakt Wojtka z akcesoriami niemowlęcymi troszkę takim zachowaniem zaowocował, koniecznie chciał kąpać się w wanience i ciągle siada do bujaczka – szybko mu to jednak mija. Bardziej niepokojącym objawem jest jedzenie, po kilku samodzielnych kęsach, Wojtek zwracam się do mnie z prośbą o karmienie, stwierdzając, że jest mały. Czas pokaże jak to się wszystko rozwinie, tymczasem ciesze się, że dużo da się Wojtkowi wytłumaczyć i to tłumaczenie kończy się sukcesem:)