PASSWORD RESET

Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

BYĆ KOBIETĄ…

1.36K 0
Przez ostatnie 3 lata byłam raczej przyszłą mamą i mamą, gdzieś rola kobiety zeszła na dalszy plan. Zostanie matką sprawiło, że moje potrzeby nie były już taki istotne i byłam tego jak najbardziej świadoma. Nie twierdzę, że przy pierworodnym chodziłam w dresie z nieumytymi włosami:), ale wykonywałam absolutne minimum aby dobrze wyglądać, zresztą natura przyszła mi tu z pomocą. Teraz jest inaczej, kilka dni temu miałam okazję „wyjść do ludzi” i ubierałam się 40 minut, żeby wybrać coś w czym nie wyglądam jak w piątym miesiącu ciąży i obudziło to we mnie uśpioną kobietę…
I to niezadowoloną kobietę, tak ogólnie. Po pierwszej ciąży w ekspresowym tempie bez wysiłku zrzuciłam w miesiąc zbędne kilogramy nie robiąc nic – karmienie i dwugodzinne spacery każdego dnia zrobiły swoje. Teraz w ciągu dwóch tygodni zrzuciłam 3/4 wagi z ciąży i waga stanęła w miejscu, zaczęło do mnie docierać, że nie będzie już tak łatwo. Ze względu na pogodę dużo więcej czasu upłynęło zanim w ogóle wyszłam z domu na spacer, co gorsza z dwójką dzieci ograniczają się one głównie do wizyty na placu zabaw. Przy dwójce trudno raczej wypocząć, przesypiam max. 7 godzin na dobę snem przerywanym na karmienie a uspanie dwójki w ciągu dnia jednocześnie graniczy z cudem. To wszystko sprawia, że stojąc przed lustrem widzę głównie podkrążone oczy i nadplanowe kilogramy i nie za specjalnie się z tym czuje.
Aby choć trochę to zmienić w miniona sobotę wygospodarowałam czas dla siebie, mąż został oddelegowany do kolegów, dzieci szybko uśpione – długi prysznic, peeling, maseczka, pół lampki wina i dobry film – tego mi było trzeba. Nie sprawiło to, że stałam się kobietą zadowoloną, ale zrobiłam pierwszy krok ku temu. Teraz obmyślam co dalej, ponieważ z czasem u mnie krucho i jako matka karmiąca na tym etapie jestem mocno uwiązana, postanowiłam zaangażować w powrót do formy całą rodzinę. I tak codziennie popołudniu wychodzimy na godzinny spacer całą czwórką (najmłodszy u mnie w chuście), jeśli nawet nie przyniesie to efektów wizualnych to na pewno rodzinne:).
Rola Matki wysysa z kobiety ostatnie soki:), szczególnie podwójna. Przy pierworodnym moje macierzyństwo było bardziej wyważone, spokojne nie było problemu z wygospodarowaniem czasu dla siebie. Teraz jest jak na wariackich papierach, szalone, może dlatego chwile dla siebie są tak bardzo pożądane, a pół godziny drzemki w ciągu dnia czy odcinek ulubionego serialu oglądanego z mężem wieczorem daje tyle satysfakcji:)