Jak wychować dziecko i nie zbankrutować. Jak wybrać najlepsze produkty dla swojej pociechy i nie dać się zwariować.

„JAK SOBIE RADZISZ Z DWÓJKĄ?”

SHARE
, / 1123 0

To chyba najczęstsze pytanie jakie ostatnio słyszę i które usłyszałam na spotkaniu Mam Blogerek:). I jest to bardzo dobre pytanie, bo w zasadzie jak ja sobie radzę…

Wydaje mi się, że całkiem nieźle, chociaż jest to duże wyzwanie. Na początku jak już doszłam do siebie musiałam ustalić sobie pewien plan dnia, wpaść w rutynę, mimo iż jest to pierwszy krok do zwariowania:).W tym wypadku jednak się przydaje nie tylko mi, ale i moim pociechom i o dziwo najwięcej korzysta z tego starszy. Stały punkt to pora kąpania, małego kąpiemy o 8.00, Wojtuś asystuje, potem jest bajka (dzięki, że Minimini jest do 21.00:)) w oczekiwaniu na jego kąpiel, a ja mogę w spokoju młodszego nakarmić i uspać. Po kąpieli czytanie i usypianie i przy odrobinie szczęścia o 21.30 mam „wolne”. We dwójkę z pomocą Taty jest ogarnąć łatwiej, ale nie zawsze mamy taką możliwość. W ciągu dnia uzależnieni jesteśmy od długości drzemek Pawełka, ale daję radę posprzątać dom, coś porobić na kompie, głównie dzięki temu, że Wojtuś chętnie pomaga i umie się sam bawić. Zawsze staram się wygospodarować troszkę czasu tylko dla niego, jak mi się nie uda to mam straszne wyrzuty sumienia na wieczór.
Jednym z większych wyzwań jest spacer, na samą myśl mnie ciarki przechodzą:). Wyprawa tej dwójki i siebie zajmuje mi średnio 40 minut, w ogóle jakiekolwiek wyjścia to taki mały koszmar. Zawsze się jeden rozpłacze, drugi nie chce się ubrać, ja się spocę, czegoś zapomnę i jak już stoję zwarta i gotowa z bąblami z wózkiem lub siedzę zapakowana w samochodzie to wszystkie siły ze mnie uchodzą. Każde wyjście trzeba zaplanować, a i tak już wcześniej do najbardziej punktualnych nie należeliśmy:).
Dwójka dzieci to częstsza bezradność i potrzeba większej cierpliwości której się nie ma – jeden płacze, drugi woła, że chce pić JUŻ, młodszego przewijam, straszy przylatuje z rolką papieru wołając „mamo, kupa”, marzy ci się krótka drzemka w ciągu dnia, ale w tej porze tylko tobie, a jak już ten starszy uśnie, to młodszy się budzi i jak już nakarmię, przewinę i skorzystam z łazienki czy komputera to słyszę starszego „drzemka już nie”. Są to jednak tylko momenty, chwilę, zazwyczaj znajdujemy nić porozumienia i kompromis. Rozkładamy kanapę, puszczamy bajki, bawimy się autkami jednocześnie tuląc młodego do piersi. Korzystając z mocniejszego snu Pawełka z Wojtkiem sprzątam czy gotuje, czasem spacer jak pogoda dopisze, odwiedziny i tak leci dzień po dniu.
Sporym dla mnie problemem jest również okazywanie uczuć, a raczej emocje temu towarzyszące. Zawsze jak tulę Pawełka łapie się na tym, że mam wyrzuty w stosunku do Wojtka, jak karmię czy usypiam męczy mnie że w nieskończoność odpowiadam Wojtkowi „zaraz” na prośbę „Mamo chodź” (wiem jak mnie to irytuje u męża:)). I odwrotnie jak Pawełek płacze a ja go oszukuje smoczkiem czy zmianą pozycji, bo akurat robię coś z Wojtkiem czy w domu to mam obawy czy dostaje ode mnie wystarczająco czułości, bo na pewno mniej niż pierworodny w jego wieku. 
Myślę, że każda Mama dwójki maluchów musi pogodzić się z tym, że się nie rozdwoi chociaż nieraz straszy, że wyjdzie z siebie i stanie obok:)